Wrześniowe perełki i przepis na najlepszy wegański rosół.

Że niby jakie perełki? Że już od kilku dni mamy październik przecież? Trudno. Zaczynam ten miesiąc w niedoczasie, czego bardzo nie lubię. Nie działam zbyt dobrze pod presją, nie lubię się spieszyć, nerwowo zerkać na zegarek ani tym bardziej dopinać zleceń na ostatnią chwilę, no ale cóż... czasami tak bywa. Mam nadzieję, że szybko wygrzebię się z zaległości i przestanę być zołzą warcząca na wszystkich dookoła. Mam dziś dla Ciebie kilka wrześniowych perełek, które mimo niesprzyjających warunków tak pogodowych, jak i samopoczuciowych jednak trafiły w moje ręce. Przy okazji zapraszam na perełki sierpniowe i lipcowe- może znajdziesz coś dla siebie.

Enjoy!


Perełki września


1. Miód malina witamina- naturalne syropy z witaminą C






Jak na początek jesieni przystało, pozostajemy w temacie odporności i leczenia przeziębień. Jak już pisałam w poprzednim wpisie, moje dzieci co roku wrzesień witają chorobą. Niezależnie od tego jak bardzo staram się je uodpornić, ile witamin im podaje, jak często kąpią się latem w zimnym jeziorze, one zawsze przechorują cały wrzesień... W tym roku postawiłam sobie za punkt honoru uniknąć antybiotyków. Generalnie z antybiotykami jest mi coraz mniej po drodze. No ale to temat na zupełnie inny wpis... Wrzesień minął nam pod znakiem chorób, ale również ze wsparciem pani Ani, która zaopatrzyła nas w naturalne syropy Miód Malina Witamina oraz Miód Malina Witamina MSP  z dodatkiem siarki. Nie wiem czy timing mógł być lepszy- miałam okazje przetestować działanie syropów najpierw na moich dzieciach, a później również na sobie i moim mężu. Więc tak- najpierw rozchorowała się Zu. Od pierwszego kichnięcia podawałam jej łyżeczkę syropu co pół godziny aż pojawiły się objawy wysycenia organizmu. Nie, że taka mądra jestem, nie, nie- wszystko wyczytałam z bloga pani Ani, zajrzyj, bo to skarbnica wiedzy. Po dwóch dniach po katarze nie było śladu, a musisz wiedzieć, że Zu zawsze choruje z przytupem, czyli co najmniej 10 dni wycięte z życiorysu. Później, w zasadzie przez cały wrzesień, co jakiś czas dopadał ją katar, ale mocno wierzę, że dzięki tak ogromnej dawce witaminy C nie przerodził się w zapalenie oskrzeli, krtani czy ucha, jak to zazwyczaj u Zu bywa. Młodsza, Mimi, skończyła niestety z zapaleniem pęcherza, ale podawanie syropu Miód Malina Witamina przyspieszyło leczenie (wiadomka, mocz w czasie choroby trzeba zakwaszać), poza tym Mimi zadziwiająco szybko doszła do siebie (jak na nią, bo generalnie z odpornością słabo, ale o tym jeszcze kiedyś napiszę). U mnie choroba skończyła się na katarze, zero gorączki, kaszlu, bólu gardła. Jak już my trzy wyzdrowiałyśmy, to rozłożył się Pan Mąż. On też zakończył chorowanie na katarze, upierdliwym i ślimaczącym się, ale jednak tylko na katarze. Niewątpliwym plusem syropów jest ich smak- miód z pulpą malinową smakuje jak domowy sok, a nie lekarstwo. Sprawdzone, polecone, działa ;)

syropy do kupienia tutaj- https://anna-bee.com/shop/


2. Dezodorant





Naturalny kulkowy dezodorant borowinowy z ałunem stworzony przez panią Anię. Myślałam, że nie lubię kulkowych dezodorantów. Myślałam, że naturalne dezodoranty nie chronią zbyt dobrze. Myślałam też, że nie utrzymują długo świeżego zapachu. Myliłam się. Pachnie przepięknie, świeżo, intensywnie, ale nie dominująco, dlatego nie przeszkadza w "noszeniu" perfum. Zapach i świeżość utrzymują się przez wiele godzin, a ochrona jest na takim poziomie, że sama byłam szczerze tym zdziwiona. Wypróbowane w trakcie pogoni za uciekającą szaloną trzylatką, czyli że tak powiem- sprawdził się w ultraciężkich warunkach ;) Świetny produkt. Niestety nie jest jeszcze dostępny w sprzedaży; mam nadzieję, że szybko się to zmieni :) 

3. Blog pełen inspiracji

Czyli https://anna-bee.com/blog/ Bardzo ciekawy, inspirujący, naładowany wiedzą aż pod sam korek. Przeczytałam od deski do deski każdy artykuł. Zajrzyj koniecznie, zwłaszcza jeśli interesujesz się wykorzystaniem witaminy C w profilaktyce chorób i w leczeniu. Polecam tekst o witaminie C i astmie- dla mnie szczególnie ważny, bom astmatyczka od dziecka.

4. Krem do rąk od Botame Body





Krem do rąk do podstawa, umówmy się. Która kobieta nie ma na półce w łazience tubeczki z pachnącym mazidłem do wysuszonych rąk? Nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez porządnego, odżywczego kremu do rąk. Wiosną i latem, kiedy temperatury idą w górę, używam lekkich, nieklejących się kremów. Nienawidzę latem tłustej, ciężkiej powłoki na czymkolwiek, czy to twarz, nogi czy dłonie właśnie. Jesienią i zimą automatycznie nabieram ochoty na mocno odżywcze preparaty, intensywnie pachnące, otulające pielęgnującym, lekko tłustawym filmem. Jestem zachwycona kremem firmy Botame Body. Nawilża dłonie na kilka godzin, pięknie pachnie mango (serio! zupełnie jak prawdziwe, świeże mango! czad!) i do tego jest wegański. Na pewno nie poprzestanę na tym jednym opakowaniu.

5. Torba od KokoWorld




O polskiej firmie odzieżowej pisałam już tu. Tę wielką, niezwykle pojemną torbę miałam przy sobie na każdym wrześniowym wyjściu (głównie do przychodni, ale co tam ;) ) i muszę przyznać, że jest jak studnia bez dna- mieści się w niej wszystko czego potrzebuję dla siebie i dla dwójki chorych dzieci, a przy tym nie wygląda wcale na wielką i toporną. Prezentuje się ciekawie, przyciąga wzrok (kilka kobietek pytało mnie gdzie ją kupiłam) i pasuje mi do ulubionych brązowych kozaków ;) Słabo znosi deszcz, więc na większe szarugi czy na zimę zdecydowanie się nie nadaje, ale na teraz- super.

torba do kupienia tutaj- https://www.kokoworld.pl/

6. Podcast Justyny Mazur "Dojrzewanie"



Podcasty odkryłam niedawno. Wcześniej gdzieś coś słyszałam, obiło mi się o uszy co nieco, ktoś polecał... ale zawsze machałam ręką na zasadzie "nie wiem, nie znam się, później ogarnę". Jak już ogarnęłam, to przepadłam. Justyna Mazur to autorka bloga "Krótki poradnik, czyli jak ogarnąć życie". Najpierw trafiłam na podcasty na yt, a później dopiero na bloga. Prawdę mówiąc to jeden z niewielu przypadków, kiedy wolę słuchać autorki, zamiast jej czytać. Jako typowy wzrokowiec bardziej przemawia do mnie słowo pisane. Justyna jednak ma tak przyjemny, kojący, sympatyczny głos, że tutaj po prostu nakładam słuchawki na uszy, zamykam oczy i płynę. To jest jak wieczorna medytacja przed snem, totalne wyciszenie z ogromną dawką inspiracji i motywacji. Genialne! Dla każdej z nas!

6. Segregator medyczny #jestemkobietą od Nicole Sochacki- Wójcickiej, czyli Mamy Ginekolog





Nie pamiętam, kiedy ostatni raz robiłam kontrolne badania. Kiedy sobie to uświadomiłam, czym prędzej pobiegłam do szafki, w której trzymam różne "lekarskie" dokumenty i wyciągnęłam mój segregator. Jest ze mną już od wielu miesięcy, a ja (wstyd się przyznać) po uzupełnieniu tabelek, włożeniu dokumentów i wyników badań w odpowiednie przegródki, nie zrobiłam nic. NIC. We wrześniu, gdzieś pomiędzy jednym kichnięciem a drugim, pomiędzy wizytą u lekarza a staniem w kilometrowej kolejne w aptece, zaplanowałam sobie cały zestaw kontrolnych badań od podstawowych badań krwi i moczu, poprzez cytologię, aż do usg brzucha. Dbam o wszystkich, tylko nie o siebie. Taka refleksja. Czas to zmienić. Segregator to bardzo przydatna rzecz, jeśli masz tendencję do gubienia różnych karteczek, notatek, świstków, wyników badań, recept itp.- tutaj masz wszystko w jednym miejscu, posegregowane kategoriami, do tego jest miejsce na wpisanie adresów i numerów telefonu do swoich lekarzy, mnóstwo miejsca na notatki i całkiem konkretna dawka medycznej wiedzy, którą każda kobieta zawsze powinna mieć pod ręką. A Ty? Kiedy ostatni raz robiłaś cytologię?

segregator do kupienia tutaj- https://mamaginekolog.pl/sklep/


8. Wybieram polski design.


Kolejna perełka, którą odkryłam na Instagramie. Nie zliczę ile fajnych, niszowych  polskich firm odkryłam właśnie tam. IG to niezła kopalnia perełek, słowo daję :) Wszyscy znamy styl skandynawski, prowansalski, ascetyczny. Mniej więcej wiemy na czym polega wzornictwo Hampton, shabby czy retro. Ale czy jesteśmy w stanie powiedzieć czym charakteryzuje się nasz rodzimy polski design? Ajj!! Aż mam gęsią skórkę na łydkach, jak babcię klapkiem! Wszystko co mnie wnętrzarsko kręci w jednym miejscu. Mega, meeeeega inspirująca strona dla osób, które tak jak ja uwielbiają dobry polski design- i to niekoniecznie ten współczesny- oraz dla tych, którzy nie mają o tym pojęcia. Każdy znajdzie coś, co go zainspiruje, tak sądzę. Zajrzyj https://plndesign.pl/.

9. Wegetariański rosół z imbirem.


Moja ulubiona w mijającym miesiącu zupa. I nie zanosi się na to, żeby w październiku było inaczej. Jak tradycyjnego rosołu nie lubię ani ja, ani moje dzieci, tak ten wegetariański (albo wegański, jeśli nie dodasz jajecznego makaronu) wchodzi aż miło. Smakuje inaczej niż rosół gotowany na mięsie, ale jest przepyszny. Tradycjonalistom może nie smakować, chociaż mój mięsożerny mąż zjada pełen talerz i prosi o dokładkę. Rozgrzewający za sprawą imbiru, napakowany warzywami, dosmaczony sosem sojowym, z tak ogromną ilością natki pietruszki, że aż się w oczach troi... mmm tak, poproszę, najlepiej jeszcze dzisiaj na kolację. A zapomniałabym- idealny na przeziębienia i inne takie ;) 

Przepis? Proszsz...!



WEGETARIAŃSKI ROSÓŁ Z IMBIREM


Potrzebujesz:


1 duża bulwa selera
2 duże pietruszki
4 marchewki
2 cebule
3 ząbki czosnku (albo więcej, jeśli lubisz)
por
natka pietruszki- dużo
imbir- kawałek wielkości połowy kciuka
sos sojowy
olej rzepakowy- 1 łyżka stołowa
sól, pieprz
cienki makaron (jeśli dodasz jajeczny, rosół będzie wegetariański, jeśli bezjajeczny- wegański)


Zrób tak:


Do garnka wlej 2,5 litra zimnej wody, dodaj łyżkę oleju, wstaw na mały ogień, niech to się powoli zaczyna gotować. W tym czasie umyj dokładnie warzywa, pokrój jak chcesz (ja za każdym razem kroję inaczej- marchewkę w plastry, seler w kostkę, pietruszkę w słupki, ot taki feeling ;) ) i wrzuć do gotującej się wody. Imbir zetrzyj na tarce, czosnek wyciśnij przez praskę, dodaj do warzyw. Niech się gotuje na wolnym ogniu godzinkę albo i dłużej, jeśli masz czas. Na koniec dodaj łyżkę sosu sojowego, sól i pieprz. Ugotuj makaron. Na talerze najpierw wyłóż makaron, zalej go gorącym rosołem z kawałkami warzyw, posyp dużą ilością natki. Bon apetite!



...


wpis powstał we współpracy z Anna Bee Miód Malina Witamina oraz KOKOworld

37 komentarzy:

  1. Też nie lubię działać pod presją, a coś czuję, że wkrótce tego nie
    Fajna ta torba, choć wolałabym ją w innym kolorze. ;)
    Badania są ważne... Nie tak, zdrowie to jedna z najważniejszych wartości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czasami nie uniknie się działania pod presją. Niektórzy tak lubią, ja nie znoszę... ;)

      Usuń
  2. Ten krem do rąk chyba przypadł by mi do gustu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam napisac to samo!

      Usuń
    2. Jeśli tylko lubisz mocno owocowe zapachy, to na pewno :)

      Usuń
  3. Mam ochotę wypróbować ten syrop i krem do rąk z mango :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jedno i drugie- nie zawiedziesz się :)

      Usuń
  4. Zdecydowanie zaciekawił mnie ten syrop :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten wege rosołek musi być pyszny. JR

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe podsumowanie. Moje dzieci też zaczęły wrzesień od przeziębień, choć podawaliśmy im wcześniej witaminy, hartowaliśmy itp. Zainteresowały mnie naturalne syropy na odporność. Mój starszy z przedszkola przyniósł jakieś choróbsko. Półtora tygodnia w domu, a leki niewiele pomogły. Jesli te syropy są tak skuteczne, koniecznie muszę się w nie zaopatrzyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj. Moim dzieciom i mnie pomogły ogromnie. Jestem nadal w szoku, że tak dobrze działają.

      Usuń
  7. Ten krem musi bardzo ładnie pachnieć <3

    OdpowiedzUsuń
  8. krem do rąk z mango chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie zamówiłam syropki! Oby nam pomogły w chorobach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Wam pomogą, przeczytaj tylko uważnie instrukcje zawarte na blogu pani Ani :)

      Usuń
  10. Genialne podsumowane a ta granatowa torba - bomba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Fakt, torba jest super, dobrze się nosi :)

      Usuń
  11. Najbardziej zaciekawił mnie dezodorant oraz kremik do rąk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jedno i drugie, świetne kosmetyki :)

      Usuń
  12. Ten naturalny syrop jaki ma kolor! Muszę się zaopatrzyć koniecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MA piękny, intensywny kolor, bo jest w 100% naturalny, zero syfów :)

      Usuń
  13. Miód Malina Witamina, świetna nazwa a jaka zachęcająca :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale ta torba fajna. A taki rosół chętnie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie rosół musi być z kury. Podcast, kurcze to takie popularne, a ja jakoś się mało na tym znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podcasty dopiero odkrywam- powoli ;) Rosół z kury totalnie mi nie smakuje, za to ten warzywny jak najbardziej :)

      Usuń
  16. jak zup nie robię tak ten rosół to ja muszę spróbować

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam taką wiedzę w pigułce ! o rosół.... mniam- kocham miłością nieskończoną :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger