Perełki sierpnia.

Z perełkami sierpnia czekałam do ostatniego dnia, niemal do ostatniej godziny ostatniego dnia, nie chcąc puścić tego miesiąca. Uparcie zaprzeczam temu, co dzieje się za oknem. Udaję, że nie widzę pierwszych żółtych i czerwonych liści, leżących na trawniku. Kompletnie ignoruję naszego przyjaciela jeża, który wieczorami wychodzi ze swojej kryjówki w bukszpanie i przemierza ogród w poszukiwaniu zapasów na jesień. Olewam jak tyko mogę przekwitające hortensje i kawę, która o siódmej rano na tarasie stygnie w ciągu pół minuty. Wystawiam twarz do słońca i powtarzam sobie, że nadal trwa lato i te gołe stopy, co to mi tak cholernie marzną, to tylko złudzenie. Nie założę skarpet, a w życiu! Jakbym je założyła, to bym przyznała, że lato się kończy, a ja nie chcę tego przyznać. Jeszcze nie. Jeszcze trochę... Piękne to było lato (tfu, jest, nadal jest przecież!), piękne i długie. Nie wiem jak u Ciebie, ale tutaj u mnie na Pomorzu lato zaczęło się w kwietniu i trzymało aż do zeszłego tygodnia. Po 30-stopniowych upałach dzisiejsze 15 stopni to niemal Arktyka. Otulam się ciaśniej szalem, podkulam bose stopy pod siebie i zwijam się w kłębek na tarasowym fotelu. Gdzieś tam w oddali zapachniało już mokrym mchem i pierwszymi grzybami. Jak jajek nie lubię, tak jajecznicę z kurkami bym zjadła, oj jak bym zjadła... Może nadchodzące tygodnie będą całkiem przyjemne? Kto wie?




PEREŁKI, CZYLI CO MNIE UWIODŁO W SIERPNIU



1. ŚWIECA ZAPACHOWA NUXE


Sezon na świece uważam oficjalnie za otwarty. Jak Anka odpala świece, to znaczy się, że już pora. Wiosną i latem świece mogą dla mnie nie istnieć. Wtedy jedynym ogniem, jaki lubię, to ognisko z pyrkającymi w nim powoli kartoflami. Natomiast jesienią i zimą świece palą się u mnie prawie bez przerwy. Lubię ciężkie, wyraziste zapachy. Jesienią wanilię, piżmo i jabłko z cynamonem, a zimą idę jeszcze dalej dodając do jesiennego zestawu ciężkie nieco "kościelne" zapachy- kadzidło, dym, tytoń, popiół (jakkolwiek dziwnie to brzmi- polecam, spróbuj, mnóstwo jest takich nieoczywistych zapachów na rynku). Świeca Nuxe to prezent od Teściowej. Czekała na swój moment od wiosny. Dopiero w zeszłym tygodniu ochłodziło się na tyle, że poczułam potrzebę dodania odrobiny ciepła mojej sypialni. Pachnie ciężko, jak każda moja świeca. Czuję wanilię, sporo jaśminu i odrobinę piżma. Do tego charakterystyczny dla Nuxe zapach ekskluzywnych kosmetyków, którego opisać nie potrafię, ale każda kobieta na pewno wie o czym mówię. Właśnie tak pachnie końcówka mojego lata. Bosko.




2. PERFUMY LANCOME LA VIE EST BELLE


Blogerka urodowa ze mnie taka jak i modowa, czyli żadna, ale dobre perfumy uwielbiam, tak samo zresztą jak i garść porządnych kosmetyków i kilka dobrych jakościowo ubrań na wieszakach. W tej materii wyznaję zasadę- mniej, ale lepiej. Wokół tych perfum "chodziłam" od początku lata. Najpierw w moje ręce trafiła mała próbka i przepadłam. To jest to!- pomyślałam. Jeszcze nigdy nie trafiłam na perfumy, które porwałyby mnie tak bardzo jak La Vie Est Belle. Ten zapach jest totalnie mój. Słodki, wręcz cukrowy, lekko pudrowy, pachnie jak waniliowe pralinki z delikatną nutą owocową- wyczuwam w nim gruszkę i jeżynę. Moje ubrania wręcz przesiąkają tym zapachem; wystarczą dwa psiknięcia rano, a słodka mgiełka otacza mnie aż do wieczora, a czasami czuję ją nawet następnego dnia. Kiedy zużyłam całą próbkę, dostałam flakonik na urodziny. Nie wiem jakim cudem, bo nikomu nie mówiłam, jak bardzo podobają mi się te perfumy. Telepatia? Mamo, Tato, dzięki :)





3. PEREŁKI I SZAL


Czyli dwie rzeczy wycyganione od mojej mamy ;) O perełkach pisałam tutaj. W sierpniu nareszcie je założyłam. Okazja była nie byle jaka, bo mieliśmy ślub w rodzinie i perełki pasowały mi do sukienki idealnie. Coś w tym jest, że perły potrafią w sekundę zmienić prostą sukienkę w prawdziwą kreację. Są ponadczasowe, uniwersalne i według mnie pasują zarówno do sukienki, jak i do jesiennego sweterka. W każdym razie tej jesieni zamierzam je intensywnie nosić, jeśli tak mogę powiedzieć :) Poza tym świadomość, że kilkadziesiąt lat temu najpierw nosiła je moja ciocia, później babcia (obu już nie ma tutaj z nami), moja mama i teraz ja sprawia, że mam gęsią skórką. Lubię to bardzo, bardzo. Szal wyszperałam w przepastnej szafie mojej mamy, o którą aż się boję co jeszcze kryje, bo za każdym razem, kiedy w niej grzebię, wyciągam kolejne cudo. Ten piękny, ręcznie robiony szal moja mama miała na sobie tylko raz w życiu. Tylko i AŻ, bo był elementem jej ślubnej kreacji. Czad, prawda? :) Wyprany, odświeżony, narzucony na ramiona w towarzystwie perełek i kwiecistej sukienki sprawia, że czuję się jak retro lady żywcem przeniesiona z czasów powojennych. To właśnie tym szalem otulam się teraz, stukając w laptopa. 





4. NOWE WŁOSY


Na moich włosach miałam już wszystko. Odkąd skończyłam 15 lat, eksperymentowałam z kolorami i fryzurami. Nigdy nie bałam się radykalnych cięć ani dużych zmian koloru. Miałam więc wygolone pół głowy, miałam tlenionego "jeżyka", miałam włosy czerwone niczym strażacki wóz, miałam grzecznego pazia, miałam blond, brąz i wściekłą rudość. Przez kilka ostatnich lat nosiłam włosy długie, rozjaśniane. Niestety ciągłe eksperymenty i rozjaśnianie sprawiły, że moje pióra rzeczywiście zaczęły wyglądać jak pióra- cienkie, postrzępione, suche. Wypadały, nie chciały się układać. W tym miesiącu powiedziałam- basta! Ścięłam je krótko, do ramion, zdjęłam kolor (na tyle, na ile mogłam) i podjęłam decyzję, że koniec, nie farbuję, dbam i odżywiam. Mój naturalny kolor jest ciemny, lekko kasztanowy. Zawsze myślałam, że w ciemnych włosach wyglądam kiepsko, tymczasem patrzę w lustro i pierwszy raz od dawno jestem zadowolona z tego co widzę. To właśnie w tym wydaniu  czuję się najbardziej kobieco, a nie jako długowłosa blondynka. Po raz kolejny przekonałam się, że to co naturalne jest jednak najlepsze. Przynajmniej dla mnie :)




5. MASKI DO WŁOSÓW FRUCTIS HAIR FOOD


Kontynuacja punktu 3 ;) Pozostając w tematach włosowych- sierpień był miesiącem, kiedy dość intensywnie interesowałam się pielęgnacją włosów. Olejowałam, warzyłam płukanki ze skrzypu polnego, który w dużej ilości rośnie pod moim domem, zmodyfikowałam nieco dietę, aby dostarczać organizmowi jeszcze więcej cennych składników. Przetestowałam również kilka drogeryjnych masek, z których większość zupełnie mnie nie zadowoliła. Maski Fructis to jedne z lepszych drogeryjnych produktów do włosów (tuż obok Aussie i Biovax), jakie znalazłam. Pachną obłędnie, zwłaszcza bananowa, i robią z włosami dokładnie to, co obiecuje producent. Wielki plus za to, że są w 100% wegańskie, a ich skład jest w 98% pochodzenia naturalnego. W sierpniu zużyłam dwa opakowania i nie zamierzam na tym poprzestać. Polecam ;)





6. MĄDRE KSIĄŻECZKI DLA DZIECI ELŻBIETY ZUBRZYCKIEJ


O tych książeczkach, chociaż raczej powinnam napisać, że o tej autorce słyszałam już wcześniej. Że dobrze pisze, mądrze i prosto o trudnych sprawach. Że w książeczkach dla dzieci nie boi się poruszać ciężkich tematów takich jak pedofilia, zagrożenia jakie niesie ze sobą internet, agresja, śmierć. Elżbieta Zubrzycka jest doktorem psychologii, wiele lat wykładała psychologię na Uniwersytecie Gdańskim i pracowała terapeutycznie z dziećmi. Jest autorką ponad 20 książek dla dzieci, ale osobiście uważam, że to nie są "tylko" książeczki dla dzieci; dorośli również, a może zwłaszcza oni, również powinni je przeczytać. Książeczki, które niosą ze sobą bądź co bądź trudne dla dzieci treści zawsze powinny być przeczytane wspólnie z rodzicem, a później omówione. Nie wyobrażam sobie zostawić moją córkę z jedną z tych książeczek i nie zapytać później co o niej myśli, co czuje i jakie wyciągnęła wnioski. Zresztą to może być całkiem fajny początek ciekawej dyskusji z dzieckiem, zwłaszcza że wielu rodziców nadal ma problem, żeby porozmawiać ze swoim potomkiem o seksie czy śmierci. Dziękujemy wydawnictwu Livro za możliwość przeczytania tych trzech książeczek.






7. MONIKA MROZOWSKA "ZUPY MOC"


To była chyba najintensywniej czytana przeze mnie książka w sierpniu, słowo daję. Co prawda póki co ugotowałam tylko dwie zupy z przepisu Moniki, ale dokładnie przestudiowałam każdy przepis, później otarłam ślinę z brody i postanowiłam, że jesień będzie należała do zup. Średnio zupowa jestem, a moja rodzina to już w ogóle, ale jak tylko zaczynają się pierwsze chłody, ciągnie mnie do ciepłego jedzenia. A co innego rozgrzeje tak dobrze jak ciepła zupa? I to do tego wegetariańska, napakowana warzywami i soczewicą do granic możliwości? No co? No nico. Dlatego, proszę ja Ciebie, zamierzam ugotować każdą jedną zupę z tej jakże apetycznej książki, ot co! PS. Czy widzisz te liście wokół książki na zdjęciach? Toż to wygląda jak jesień głęboka... 






8. UBRANIA MARKI KOKOWORLD


W sierpniu miałam możliwość przetestowania ubrań marki KOKOworld, z czego bardzo się cieszę, bo markę obserwuję z wielkim zainteresowaniem już od pewnego czasu, pisałam o niej tutaj. Idea sprawiedliwego handlu, wspieranie lokalnych rzemieślników, wysokiej jakości materiały oraz proste, wygodne kroje to coś, co bardzo do mnie przemawia i jest godne pochwały. Jeśli powiem, że ubrania KOKOworld to najwygodniejsze rzeczy, jakie miałam na sobie w sierpniu, to nie minę się z prawdą ani o milimetr.  Są jak druga skóra. Mięciutkie, przewiewne, uszyte z dbałością o każdy szczegół, czyli tak jak lubię. Mam też wrażenie, że są niezniszczalne, bo prałam je już milion razy i nadal wyglądają jak nowe. Torbę z radością zabieram ze sobą w nadchodzącą jesień. O ile wiosną i latem mogę sobie nosić malutkie torebeczki, o tyle jesienią uwielbiam zarzucić na ramię wielką torbę, torbiszcze wręcz. Torba KOKOworld jest wielka, ale wygląda bardzo zgrabnie i z całą pewnością będzie ze mną na wszystkich jesiennych weekendowych wyjazdach, które mam wpisane w kalendarz. We wrześniu na blogu pojawi się wywiad z p. Agatą Kurek, założycielką marki KOKOworld, soooo stay tuned :)

bluzka- tutaj
spódnica- tutaj
torba- tutaj









...


Napisz mi koniecznie co Ciebie zafascynowało w mijającym miesiącu! :)

50 komentarzy:

  1. Perfumy Lancome też uwielbiam. Ten zapach jest genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz ciekawsze te twoje perełeczki Ani. Aż się nie mogę doczekać wrześniowych. Buziaki JR

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię tę perfumy i kupuję co jakiś czas, na zmianę z innymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już już pozostanę im wierna. Trafiłam w "swój" zapach :)

      Usuń
  4. Nie znałam tej firmy kokoworld. Mają ciekawe ciuszki. Najbardziej podoba mi się torba <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, torba jest obłędna, ale z ubrań też jestem zadowolona :)

      Usuń
  5. Zupy... uwielbiam. Chyba zaopatrzę się w tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, każdy przepis jest warty wypróbowania :)

      Usuń
  6. Jaka extra torba!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Perły uwielbiam i chętnie je noszę ;) To samo mam ze świecami zapachowymi, mam do nich słabość. Mam swoje ulubione zapachy, które mnie relaksują, inne pobudzają i dodają energii. Świetne zestawienie, ciekawe, co nam pokarzesz we wrześniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję, że same fajne rzeczy ;)

      Usuń
  8. Te maski do włosów sama mam i je uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są świetne, jestem ciekawa jak działa reszta z tej serii.

      Usuń
  9. Te mądre książeczki to na prawdę hit!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako alergik z żalem patrzę na świece zapachowe chciałabym móc je palić.
    Perełki cudne a firmy odzieżowej nie znałam śliczne mają rzeczy :)
    Ten szal przypomina mi taką magię stary styl romantyczny lubię takie rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem alergikiem, ale na szczęście nie reaguję źle na świece.

      Usuń
  11. Ależ to zdjęcie ze świecą jest piękne. Jak plecy? Mam nadzieję że nadal Pani grzecznie ćwiczy :) pozdrawiam Panią, Andrzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie powinnam bardziej przyłożyć się do ćwiczeń, pozdrawiam ;)

      Usuń
  12. Witaj. No po długim szukaniu natrafiłem na interesujący blog :) szkoda ze zdjecia nie całej sylwetki. Świece u nas pała sie co wieczór, bez znaczenia czy to lato czy zima. Uwielbiam patrzeć na płomyk :) ziemniaczki z ogniska to ulubiona potrawa mojej żonki wiec juz za tydzień po powrocie z Grecji zwijamy sie do naszej ulubionej polanki w lesie na małe co nie co :)
    Pozdrawiamy z Grecji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że Ci się u mnie spodoba :) Niestety nie mam nikogo kto zrobiłby mi ładne zdjęcia całej sylwetki ;) Chyba czas zacząć używać samowyzwalacza ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Świetne rzeczy wybrałaś do tych perełek. Na pewno zajrzę jeszcze na Twój blog, bardzo mi się spodobało :)

    OdpowiedzUsuń
  14. świetna forma posta! :) uwielbiam takie podsumowania minionego miesiąca :)
    aż szkoda że nie mogę zapalać świeczek zapachowych, ta jest na pewno świetna, ale przez alergię na ich zapach jestem skazana na zwykłe bezzapachowe ;)
    śliczne ciuszki ! <3
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ja też lubię takie podsumowania miesiąca na innych blogach, zawsze się czymś zainspiruję :) pozdrawiam!

      Usuń
  15. Ciekawe perełki. Dla mnie same nowości poza maskami do włosów, które sama stosuje i szczerze polecam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że mogłam pokazać Ci coś nowego :)

      Usuń
  16. Śliczny szal, bardzo takie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię takie trochę tero styl :)

      Usuń
  17. uwielbiam te perfumy Lancome :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja córka uwielbia zupy, a mnie się pomału kończą pomysły, więc chyba sięgnę po książkę Moniki Mrozowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, ta książka to kopalnia wiedzy!

      Usuń
  19. Cieszę się, że ubiegły miesiąc był dla Ciebie owocny w nowe zdobycze. Niestety, sierpień się skończył, a wrzesień to taka prawie jesień, która być może też przyniesie nam wiele dobra. Bardzo zainteresowały mnie te perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Sephorze można poprosić o próbkę, może Tobie też spodoba się ten zapach :)

      Usuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger