Moje ulubione kultowe seriale lat 90.

Google analytics mówi mi, że jesteś kobietą, mamą, statystyczny wiek to 25- 45. Mieszkasz w średniej wielkości mieście, ewentualnie na wsi, chociaż duże miasto pojawia się ostatnio dość często. Pracujesz, często również na własny rachunek, masz męża (lub nie- tutaj google nie wyraża się zbyt precyzyjnie). Lubisz książki, filmy i seriale. Chodzisz do kina, rzadziej do teatru, ale to również się zdarza. Słuchasz muzyki. Interesujesz się zdrowym odżywianiem, ćwiczysz, czasami nawet biegasz maratony, a z całą pewnością jeździsz wiosną i latem na rowerze. Wiesz mniej więcej co w trawie piszczy, jeśli chodzi o modę, dbasz o siebie, chociaż nie przesadzasz. 

Analizując dane, które regularnie spływają do mnie na skrzynkę dzięki uprzejmości wujka google, czytając komentarze oraz wiadomości, które codziennie od Ciebie dostaję, myślę sobie, że jesteś w zasadzie podobna do mnie. I bardzo, ale to bardzo mnie to cieszy, że udało mi się zebrać tutaj już całkiem pokaźną grupkę podobnych do siebie, swojskich babeczek. Jesteśmy w podobnym wieku, mieszkamy w podobnym miejscu, mamy dzieci, męża (lub nie ;) ), pracujemy... ogarniamy cały wszechświat, a do tego starcza nam czasu na własne przyjemności i rozwój- a przynajmniej walczymy o to, żeby ten czas się znalazł. Pewnie urodziłaś się w latach 80., tak jak ja, a jeśli jesteś młodsza, to nic. To super wręcz, bo wtedy z radością pokażę Ci kawałek mojego dzieciństwa (pasowałoby- młodości- no ale na Boga, przecież jakbym tak napisała, to by wyszło, żem stara ;) ). 

Z tą starością to jest tak, że podobno im częściej patrzysz wstecz, tym starszy jesteś. Nie tylko fizycznie, ale też, a może przede wszystkim, mentalnie. Jeśli tak jest w istocie, to ostatnio jestem stara niczym babuleńka. Mam taki czas, że oglądam się za siebie coraz częściej i o dziwo sprawia mi to ogromną przyjemność. Powracam do ulubionych zapachów sprzed lat, do starcy zdjęć, piosenek, filmów i seriali. Odwiedzam miejsca, w które chodziłam jako dziecko. Z wielką lubością odtwarzam smaki mojego dzieciństwa klik i zachwycona patrzę na moją rodzinę, która pałaszuje aż im się uszy trzęsą. Słucham piosenek, które katowałam całymi dniami jako nastolatka i ze zdziwieniem stwierdzam, że nadal pamiętam każde słowo. Od kilku dni chodzą za mną seriale. Te seriale, które oglądałam 15-20 lat jeszcze w czasach, kiedy o netflixie nikt nie słyszał, a na kolejny odcinek czekało się cały tydzień. Wtedy oglądałam seriale pasjami, później porzuciłam je na rzecz filmów, a teraz zaczynam do nich wracać. Dzisiejsze seriale to już małe dzieła sztuki, które w niczym nie ustępują pełnometrażowym filmom. Śmiem twierdzić, że niektóre są nawet lepsze niż filmy; z piękniejszą muzyką, kadrami i grą aktorską. Wciąż mnie to zadziwia, a ogrom wyboru nieco przytłacza. Mam ochotę obejrzeć wszystko, zachłannie nadrabiam te lata, kiedy liczyły się tylko książki i filmy, a na wszelkie seriale patrzyłam lekko pogardliwie. 

Zatęskniło mi się za moimi ukochanymi serialami z lat 90-tych, do tych czasów, do retro kadrów, nieco wytartych obrazów, soundracków które nierzadko są hitami po dziś dzień. Do mum jeans, aktorek z trwałą ondulacją i sweterkami w romby, dokładnie takimi jakie nosił Wayne w Cudownych latach.Te seriale nas kształtowały, tymi serialami się żyło, rozmawiało się o nich na szkolnym boisku (bo przecież telefonów jeszcze nie było), czekało się na nie. Pamiętam jak spieszyłam się do domu w piątkowy wieczór, żeby zdążyć na Ally McBeal. To były czasy ;) 

Dzisiaj pokażę Ci 9 moich ulubionych kultowych seriali z lat 90., które zamierzam ponownie obejrzeć.



1. "Cudowne lata" (1988-1993).


Ha! Kto nie zna piosenki przewodniej tego serialu, ręka w górę! Ja już po pierwszym wersie przenoszę się w czasie. Wystarczy, że usłyszę gdzieś w radio "What would you do if I sang out of tune? Would you stand up and walk out on me?"... ta piosenka jest jak magiczny wehikuł czasu, który w kilka sekund sprawia, że mam znowu 11 lat i marzę o tym, żeby być taka jak Winnie ;) Te przemyślenia Kevina, analizy codziennego życia, problemy, które sobie sam tłumaczył... Mam nadzieję, że moja córka da się namówić na wspólne oglądanie "Cudownych lat". Ja zaczęłam oglądać ten serial, kiedy byłam w jej wieku...

2. "Przystanek Alaska" (1990-1995)


Gdybym miała wybrać tylko jeden, jedyny serial z lat 90., to byłby to chyba właśnie ten. Pamiętam jak oglądałam go z całą rodziną, a czasami nawet dołączali sąsiedzi. Powrót do tego serialu to byłoby coś. Piękne klimaty, przestrzeń, sceneria, cudowne kadry, kręcone w małym miasteczku Roslyn, w którym podobno czas się zatrzymał i wygląda tak samo po dziś dzień. Aż się chce tam pojechać i poszukać na głównej ulicy baru The Bricks, kto wie, może udałoby się go odnaleźć ;) 
3. "Siódme niebo" (1996- 2007)


Pamiętam, że był taki czas, kiedy szalałam za tym serialem, żyłam nim i wyobrażałam sobie (ja, jedynaczka), jak to fantastycznie jest mieć tak dużą rodzinę, mnóstwo braci, sióstr... Serial opowiada o wielodzietnej rodzinie Camdenów: pastorze Ericu, jego żonie Annie i siódemce ich dzieci. Wszystko tutaj jest takie dobre, cukierkowe wręcz, a idealna rodzina zawsze trzyma się razem, wspiera i mądrze rozwiązuje problemy. Taka trochę bajka, bo dzisiaj już wiem, że prawdziwe życie rzadko kiedy tak wygląda, ale serial nadal budzi we mnie ciepłe uczucia. Cieniem na pozytywny przekaz serialu mocno kładą się oskarżenia głównego bohatera, grającego ojca rodziny, o molestowanie seksualne nieletnich...

4. "Jezioro marzeń" (1998- 2003)


Serial, który oglądało chyba cała żeńska część mojego liceum, chociaż niektórzy panowie również przyznawali się do zerkania na ekran telewizora. Pamiętam, że odcinek leciał w sobotę, więc niemal wszystkie rozmowy w poniedziałek na przerwach dotyczyły tego, co się wydarzyło w ostatnim odcinku. Serial miał swój niepowtarzalny klimat, charakterystyczną, nieco nostalgiczną atmosferę i w mojej subiektywnej ocenie bił na głowę bijący rekordy oglądalności Beverly Hills 90210. 

5. "Dzień za dniem" (1989-1993)


"Obladi Oblada life goes on..." Pierwszy raz zetknęłam się z tym serialem w szkole, jeśli można tak powiedzieć, kiedy usłyszałam jak jeden z klasowych idiotów, bo inaczej nazwać się go nie da, przezywa innego "Korki". Chwilę później dowiedziałam się, że w niedzielne popołudnia leci taki serial, w którym występuje chłopak z zespołem Downa, i gra właśnie Corky'ego. Pierwszy odcinek obejrzałam z ciekawości, kolejny i kolejny i kolejny dla przyjemności. Serial niezwykle ciepły, rodzinny, momentami sielski, chociaż nie stroniący od trudnych tematów. Moja mama i babcia go uwielbiały :) 

6. "Detektyw w sutannie" (1987- 1991)


Coś w rodzaju Ojca Mateusza, tylko w wersji retro ;) Świetny serial komediowo- kryminalny, który jest przykładem, że można nakręcić coś, co nie ocieka krwią, przemocą i bluzgami, a jednak przyciąga widzów przed telewizory jak magnes. Oglądałam namiętnie powtórki w niedzielne poranki jedząc jajecznicę w łóżku rodziców. Ahh pamiętam te emocje; znajdą mordercę czy nie znajdą, kto się nim okaże, czy młodziutkiej zakonnicy nic się nie stanie... Podejrzewam, że dzisiaj patrzyłabym na sceny w tym serialu jak na lekką komedyjkę, ale, wiesz, jak się ma 12 lat, to bardzo przeżywa się przygody duchownego detektywa i jego dzielnej pomocnicy ;) 

7. "Doktor Quinn" (1993-1998)


Klasyka gatunku, powiedziałabym ;) Przygody młodej lekarki, która postanawia porzucić wielki Boston i otworzyć praktykę w Colorado Springs, gdzieś na Dzikim Zachodzie, mocno działały na wyobraźnie widzów. W tle przewijały się różnorodne wątki- rasizm, walka o prawa Indian, tolerancja, równouprawnienie kobiet. Pod wpływem tego serialu postanowiłam nawet zostać lekarką, ale później doszłam do wniosku, że to nie miałoby sensu, bo raz- nie mieszkałabym na Dzikim Zachodzie, a dwa- obok nie byłoby Sullego ;)

8. "Ally McBeal" (1997-2002)


Ta pozycja nieco wykracza poza lata 90-te, ale znalazła się w tym zestawieniu, bo jako 15-16 latka bardzo utożsamiałam się z 30-letnią Ally- szokujący neurotyzm połączony z ekstrawagancją i potykaniem się o własne nogi był bardzo modny, jakkolwiek idiotycznie to teraz brzmi. Dzisiaj nie kręci mnie już świat nieco ześwirowanej prawniczki, która prowadzi nietypowe sprawy, ma zwidy i desperacko próbuje odnaleźć drugą połowę, ale wielki sentyment do tego serialu pozostał.

9. "Miateczko Twin Peaks" (1990-1991)


Nie bez powodu tę pozycję zostawiłam na koniec. Legenda. Klasyka.Wydaje mi się, że byłam za mała na ten serial. Zupełnie go nie rozumiałam, trochę nawet się bałam, chociaż do końca nie wiedziałam czego. Pamiętam muzykę, która idealnie komponowała się z mrocznym klimatem serialu i która już po pierwszych dźwiękach wywoływała gęsią skórkę. Nie obejrzałam zakończenia, więc, (tak, wstyd się przyznać ludziom z mojego pokolenia), ale do dzisiaj nie wiem kto zabił Laurę Palmer. Miateczko Twin Peaks to taka podstawa serialowych podstaw, kanon, którzy trzeba znać. Już niebawem zabieram się za oglądanie. Can't wait :)



A czy Ty masz jakieś swoje ulubione seriale z "zamierzchłych czasów"? Podziel się ze mną, koniecznie, może coś dopiszę do mojej listy!

18 komentarzy:

  1. Mój ukochany przystanek alaska! <3 J.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiałam Ally McBeall, Przystanek Alaska i Dzień za dniem. Do tego bym jeszcze dodała Sex w wielkim mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sex w wielkim mieście oglądałam, ale nie porwał mnie za bardzo ;)

      Usuń
  3. Rzadko komentuję ale dzisiaj muszę bo pięknie ci się szata graficzna zmieniła bloga teraz jest uroczo idealnie i pasuje do ciebie ps uwiebiam cię czytać :) Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej dziękuję bardzo, cieszę się, że blog się podoba :)

      Usuń
  4. Twin Peaks kocham do dzisiaj! I jest on absolutnie ponadczasowy 😊 Większości tych seriali nie kojarzę, ale pamiętam "Cudowne lata" i moją ulubioną zbuntowaną hipiskę 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz utwierdza mnie w tym, że muszę obejrzeć jeszcze raz Twin Peaks :)

      Usuń
  5. Cudowne lata, jezioro marzeń i serial o pewnej pani doktor. Oj tak, moje faworyty z młodości ;) ale fajne zestawienie, zrobiło się nostalgicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezioro marzeń loooove!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkie je doskonale pamiętam i wszystkie oglądałam :)
    Miasteczka Twin Peaks się bałam, więc tylko podglądałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że to był dość mroczny serial. Ja też się go bałam.

      Usuń
  8. benny hill :) albo ALF hehe dobre czasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alfa oglądałam, a za Benem nie przepadałam ;)

      Usuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger