wegańskie chili con carne- pikantne, aromatyczne, uzależniające.

Ja to tak kontrastowo zarówno w życiu, jak i w jedzeniu. Więc musi być albo bardzo słodko, tak że za uszy drze, albo bardzo pikantnie. Albo maksymalnie kwaśno, żeby twarz wykrzywiało, albo soczyście, co by sok po brodzie kapał. Tylko gorzkiego nie zdzierżę- w żadnej dziedzinie życia. Tak więc moje chili con carne (a właściwie chili sin carne, chili con soya lub po prostu chili bez mięsa, bo moja rodzina już teraz jest w większości wege) obowiązkowo musi być przyprawione ogromną ilością pieprzu, papryki i czosnku, naszpikowane do granic możliwości cebulą, sosem sojowym i kminem. Moja mama mówi, że przesadzam i że mam się ogarnąć, chociaż kulinarnie, skoro inaczej mi nie wychodzi, bo kiedyś wszyscy będziemy zionąć jak stado smoków wawelskich. Pewnie ma rację, bo przyznaję się bez bicia, że dość swobodnie traktuję wszelkiego rodzaju przepisy i podane w nich miary, ale cóż poradzę, żem z taką fantazją się urodziła, he? No co poradzę ja się pytam?? Także tego... moje chili to wypalacz gardłowy z prawdziwego zdarzenia i, mimo że marudzą, że ostre, że pali, piecze i dajcie więcej wody, to żrą jak dzikie świnki i ani kęsa w garnku nie zostawią. I gdzie tu sens, gdzie logika? Taaaa, wiem, że mamy lipiec, lato w pełni i temperatury już od pewnego czasu sugerują podanie na obiad chłodnika, a nie parującego chili... Mimo wszystko to właśnie latem smakuje mi najbardziej, a to za sprawą dodatku świeżych pomidorów. Z tymi zapuszkowanymi też jest pyszne, ale lipcowe chili na tych wielkich, soczystych pomidorach prosto z pola to prawdziwa bajka. Mówię Ci, spróbuj! Nawet zdeklarowani mięsożercy padną Ci do stóp! ;)




WEGAŃSKIE CHILI CON CARNE (na 4 porcje)


Potrzebujesz:


350gr krajanki sojowej (spokojnie nada się też tofu lub ciecierzyca)
3 duże cebule (ja daję dużo, ale możesz zmniejszyć ilość)
8 ząbków czosnku (jak wyżej)
8 pomidorów (lub dwie puszki krojonych pomidorów, mimo wszystko polecam świeże)
1 puszka czerwonej fasoli
1 puszka kukurydzy
2 czerwone papryki
łyżka koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, kmin, wędzona papryka, trochę cukru


Zrób tak:


Krajankę sojową ugotuj w osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu (zazwyczaj jest to około 10 minut). Na łyżce oleju podsmaż pokrojoną w kostkę cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodaj ugotowaną krajankę, podsmaż chwilę razem. Paprykę pokrój w kostkę. Dodaj do cebuli, czosnku i krajanki, niech się chwilę popyrtoli. Dodaj resztę składników, dopraw według uznania. Duś pod przykryciem przez godzinę. Możesz podać z kromką chleba, ale my lubimy solo. Aha, przed podaniem posyp świeżą bazylią, jeśli masz. Jeśli nie, to bez spiny, bazylia nie jest konieczna.

Postaw pod nos domownikom i zbieraj pochwały. :)






p.s. Chili to takie danie, które nie wygląda, ale smakuje. No zupełnie nie nadaje się do fotografowania, bo wygląda jak nie powiem co. Ale nadrabia smakiem ;) 

p.s.2 W idealnym świecie lipcowe chili pyrtoli się wesoło na palenisku za domem. Dzieciaki latają wokół z czarnymi od ziemi stopami. Zboże delikatnie kołysze się na wietrze. Białe chmurki płyną leniwie po niebie. Konie zaglądają przez płot. Ogień trzaska. Młodsze dziecko włazi w szkodę sąsiadowi (zdjęcie nr 5- znajdź dziecko). Cebula pachnie. Czasami idealny świat się zadzieje. Vamos!



















12 komentarzy:

  1. Uwielbiam to danie! O wiele bardziej weganskie , gdyż nie znoszę jeść miesa.
    Ps. Piękne fotki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie :) ;) Mam nadzieję, że zrobisz i będzie Ci smakowało :)

      Usuń
  2. Super przepis i przepiękne zdjęcia :D Koń jest moim ulubieńcem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Powiem Ci w sekrecie, że moim też ;)

      Usuń
  3. Kupuję wszystko co piszesz, fotografujesz i pokazujesz :P Jula

    OdpowiedzUsuń
  4. Zrobiłam wczoraj wg tego przepisu i muszę powiedzieć że wyszło boskie. Mężu się zajadał ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. uzależniające strasznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie wypróbuję ten przepis, bo obecnie przestałam jeść mięso, także szukam kulinarnych nowości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie Ci smakowało :)

      Usuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger