foto-czerwiec


Moją ulubioną porą dnia jest poranek, zdecydowanie, i to ten bardzo wczesny, kiedy jeszcze nikt niczego ode mnie nie chce, a ja mam godzinkę, dwie, aby pobyć sama ze sobą. Kiedy zostajesz mamą, doceniasz każdą chwilę, którą możesz spędzić w ciszy i samotności. Jeśli masz dzieci, to wiesz o czym mówię, a jeśli nie, to uwierz mi, proszę, na słowo ;)


Jestem skowronkiem, a to oznacza, że rano budzę się błyskawicznie i od razu jestem gotowa do działania, natomiast wieczorami nie nadaję do niczego, a z całą pewnością do niczego twórczego. Wiadomo, że życie często wymusza zarywanie wieczorów czy wręcz nocy, ale wtedy następnego dnia snuję się po domu jak cień samej siebie i tylko czekam do wieczora, żeby pójść spać. Bardzo często więc nastawiam budzik na piątą lub szóstą rano, żeby w spokoju zejść na dół do zalanej pierwszym słońcem kuchni, zaparzyć kawę i szeroko otworzyć tarasowe drzwi. Momentalnie uderza mnie dziki koncert niezmordowanych ptaków. Czy wiesz, że szpaki o szóstej rano drą się najgłośniej?


Wpuszczam do salonu poranek, wraz z jego rześkością i zapachem jeszcze wilgotnej po nocy ziemi. Rozprostowuję kości, zrzucają z siebie resztki snu, przeciągam się aż trzeszczy i ziewam szeroko. Popijam kawę i obserwuję, jak gdzieś między krzakami przemknie zając, dzięcioł przysiądzie na gałęzi albo wiewiórka przybiegnie w poszukiwaniu niedojrzałych orzechów. Widzę gołębicę, która na gałęzi nad tarasem zbudowała gniazdo i teraz wysiaduje jajka. Co rano podchodzę bardzo blisko i sprawdzam czy małe już wykluły, a ona łypie na mnie podejrzliwie raz jednym, raz drugim okiem, ale nigdy nie ucieka; pohukuje tylko ostrzegawczo.



Doceniam ten krótki moment dnia, kiedy jeszcze nic nie stuka, nie puka i nie hałasuje, bo wiem, że za chwilę machina dnia codziennego zostanie puszczona w ruch, a ja usłyszę słowo mamo odmieniane przez wszystkie przypadki. Lawina dźwięków zaleje i złotą od słońca kuchnię, i salon wypełniony zapachem kawy, i taras z ptasim gniazdem.




Bułeczka z masełkiem dla jednej, kanapeczka z serem dla drugiej, naleśniki z truskawkami dla obu. Jednej soczek, drugiej mleczko, tej herbatę z soczkiem, a tamtej bez, ta chce bajkę o królewnie, a ta krzyczy że za stara na bajki. Obie chcą wleźć jednocześnie na moje kolana i przepychają się łokciami, żeby zająć jak najwięcej maminej przestrzeni, a tak w ogóle to co, dzisiaj, mamo porobimy??




A nie wiem, nie zastanawiałam się, ma być leniwie, powoli i bez spiny. Niech się samo zadzieje. Tak jak lubię zawsze mieć plan rozpisany co do minuty, tak w niedziele lubię odpuszczać. Lelygo (czyli let it go jakby ktoś się pytał ;) ) jak to zwykła cytować Elzę moja trzylatka. Może wyrzucę z szaf wszystkie ubrania i będę je segregować z dziewczynami kolorystycznie, a ile się przy tym naśmiejemy i nawygłupiamy. Może upieczemy razem ciasteczka z kolorowymi dropsami i będziemy wyjadać surową masę z miski.




Może załadujemy kosz piknikowy pysznymi kanapkami z pomidorem i pójdziemy na pole za domem. Wiem, że to nie Rzym ani Tajlandia, ale na polach też jest miło. Może włączę Eda Sheerana i podśpiewując pod nosem upiekę marchewkowe muffinki, które potem zjemy razem gdzieś pod drzewem. Więc chodź, odklej nasze dzieci od foteli i ruszmy gdzieś przed siebie. Za domem jest tak pięknie.





- Celebrujesz każdą pierdołę- mówi z lekkim przekąsem Pan Mąż.
- Ale że o co chodzi?- pytam yntelygentnie ja.
- Nawet z szorowania kabiny prysznicowej kiedyś zrobisz wydarzenie.

I odnoszę wrażenie, że wcale nie ma nic przeciwko temu.




Ano zrobię, kochanie, zrobię. I to tak zrobię, że zobaczysz. Zrobię nam wydarzenie z całego życia, bo to dzięki tym małym codziennym szczęściom przychodzi to wielkie szczęście. Życie to niekończące się maleńkie uczty, podobno, i ja się z tym zgadzam. Mało tego, uważam siebie za prawdziwą mistrzynię w celebrowaniu tych mikrouczt i jest to jedna z tych rzeczy, za które bardzo siebie lubię. Mam nadzieję, że nigdy, przenigdy nie zgubię tej umiejętności.






Przypominam o urodzinowym konkursie, o tutaj klik. :)

34 komentarze:

  1. Czerwiec być cudny, słoneczny, a dzięki truskawkom również pyszny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, truskawki, szkoda, że sezon trwa tak krótko :)

      Usuń
  2. Cuuuuuuudowne kadry!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. przepiękne zdjęcia - uwielbiam takie wpisy z pięknymi kadrami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwiec wyjątkowo obfitował w takie właśnie obrazy :) aż jestem ciekawa lipca :)

      Usuń
  4. Zdjęcia są po prostu magiczne, lato którego ja nie widzę tutaj gości na całego lubię takie fotograficzne podsumowania miesiąca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda mi się pod koniec każdego miesiąca robić takie podsumowanie, bo to świetna pamiątka :)

      Usuń
  5. Cudowny blog, będę tutaj zaglądać, pozdrawiam :) K.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczne, bardzo klimatyczne i letnie fotografie. Robią wrażenie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zdjęcia się podobają :)

      Usuń
  7. Bardzo spodobały mi się te zdjęcia, są cudowne ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać w Twoich zdjęciach pasję, zdjęcia przyciągają wzrok, dobrze obmyślane kadry, utrafione ujęcia, piękny ten czerwiec u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był piękny, to prawda, aż żal, że już się skończył :)

      Usuń
  9. Chyba zdjęcie z lodami podoba mi się najbardziej z tego zestawienia
    ?utm_source=maaddami.blogspot.com&utm_medium=blogger&url_from=maaddami

    OdpowiedzUsuń
  10. Robisz piekne zdjęcia, ja dopiero sie uczę, ale mam plan na te wakacje żeby trochę siędo tego przyłożyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę powodzenia! Nie ma lepszej nauki niż po prostu robienie zdjęć. Pstrykaj ile możesz.

      Usuń
  11. Piękne fotki, a mnie żal, że już skonczył się czerwiec, bo to jeden z moich ulubionych miesięcy w roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwiec jest piękny, zresztą wszystkie wiosenne i letnie miesiące to moje ulubione :)

      Usuń
  12. Celebrowanie każdej chwili to piękna umiejętność :) Trzeba cieszyć się z małych rzeczy. Tez kocham poranki. kiedy tylko mogę to kładę się wcześniej spać bo tak jak ty wieczorem nic już nie zdziałam. Wstaję za to wcześniej i z miła chęcią wybieram się na spacer. Wtedy to najwięcej weny przychodzi :)no i pojawia się pozytywne nastawienie na cały dzień.
    Piękne zdjęcia :) tyle w nich radości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, rano mam zawsze najlepsze pomysły i najlepiej mi się pracuje :)

      Usuń
  13. Świetne fotograficzne podsumowanie, jak widzę nudy nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale piękne zdjęcia takie nastrojowe, wakacyjne, sielskie:). Świat jest piękny!
    Pozdrawiam
    www.aleksandraczaja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%, świat jest piękny :) Pozdrawiam :)

      Usuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger