Mimi.

Jesteś z nami od trzech lat, a ja już zdążyłam zapomnieć, że kiedyś istniało inne życie przed Tobą. Dziwnie tak... niby było dobrze, wszystko do siebie pasowało, a jednak dopiero po Twoim urodzeniu rzeczy wskoczyły na właściwe miejsce. 



Tak szybko rośniesz. Mam wrażenie, że dopiero wczoraj jechałam z Twoim tatą do szpitala, żeby Cię urodzić, a dzisiaj jesteś małym, kudłatym, bardzo upartym człowieczkiem, który ma swoje zdanie, swoje upodobania i swój gust. Odmienny od mojego trzeba dodać. Chcę zamrażać czas kilkanaście razy dziennie. Robię stop klatki w głowie i obiecuję sobie nie zapomnieć. Nie zapomnieć Twoich zaspanych porannych oczu, słodkiego uśmiechu kiedy coś zbroisz, jogurtu rozsmarowanego na policzkach, włosach i mojej nowej bluzce, wymyślonych piosenek, bajek na dobranoc, pulchnych rączek, rozlanej wody w łazience po kąpieli, klocków lego wbitych w moją stopę, pierwszych obrazków, pierwszego "kosiam mamę", pierwszych upieczonych ze mną ciasteczek z czekoladą... 

Łapię się na tym, że nie wiem czy jesteś już dużą dziewczynką czy jeszcze malutkim bobasem. Kiedy przychodzisz do mnie z wyciągniętymi wysoko rączkami i chcesz, żebym podrzucała Cię wysoko pod sufit, to jesteś wtedy taka duża, taka ciężka i te moje ramiona tak bardzo bolą. A kiedy zasypiasz z nosem wtulonym gdzieś w moją szyję, to słowo daję, że jeszcze czuję ten zapach nowo narodzonego dziecka. Kiedy z uporem godnym małego osiołka odmawiasz założenia różowej sukienki z falbankami, a zamiast niej wyciągasz z szafy dres, to jesteś wtedy taka duża, taka stanowcza i podobna do swojej starszej siostry, oj bardzo podobna. A kiedy żałośnie płaczesz, bo przewróciłaś się i zbiłaś kolanko, i podstawiasz mi ranę do pocałowania, święcie wierząc, że maminy buziak wszystko wyleczy, to jesteś wtedy jeszcze taka mała. 

Kiedy w sklepie wybierasz najbrzydszą bluzeczkę w żółte małpy, to mimo że moje serce estetki płacze, jestem dumna, bo masz swoje zdanie i potrafisz je bronić jak lew. Kiedy z niewzruszoną miną nakładasz kotu czwarte śniadanie tego dnia, rozrzucając karmę po całej kuchni i powtarzasz jak mantrę "siama, siama", to mimo że wiem jak wielkie sprzątanie czeka mnie za kilka chwil, to twarz mi się cieszy z radości, że jesteś już tak bardzo samodzielna. Codziennie jak głupia rozpływam się nad intensywnym brązem Twoich oczu, zastanawiając się jednocześnie czy zdajesz sobie sprawę z tego jak śliczna jesteś. Pewnie tak, bo uwielbiasz stroić się przed lustrem, zakładać moje o milion numerów za duże buty i malować usta moją szminką. 

Wpadłaś w nasze poukładane życie jak bomba zegarowa. Od samego urodzenia dostarczasz nam mnóstwa skrajnych emocji. Martwimy się o Ciebie nieustannie. 24/7. Wciąż na trybie stand by. W gotowości, by zakleić plasterkami rozbite kolanka, przyłożyć okłady na guzy na głowie, łapać Cię w locie, kiedy próbujesz skoczyć z kanapy. Kaskaderko Ty. Łobuzie potworny. Flądro i bdździągwo moja. Paskudo i małpiszonie. Roszpunko i wojowniczy żółwiu Ninja w jednym. Córeczko najkochańsza. Od trzech lat powtarzam, że nie mam do Ciebie cierpliwości, że wykończę się przy Tobie nerwowo i że osiwieję ze stresu zanim dorośniesz. A znając Ciebie i Twój temperament nawet o Ciebie dorosłą będę się zamartwiać. Nie potrafię zachować powagi, kiedy próbuję Cię ochrzanić, a Ty cienkim głosikiem mówisz "sorry mama" i gapisz się na mnie wielkimi oczami jak kot ze Shreka. I wtedy wiem, jestem w 100% przekonana, że poradzisz sobie w życiu, a ja zawsze wybaczę Ci wszystko. Dasz sobie radę, Mała, ze wszystkim i z wszystkimi. Udźwigniesz. Ogarniesz. Kto jak nie Ty. 

Dziś są Twoje trzecie urodziny. Sto lat, Kochanie! Świętuj do utraty tchu. Do zadyszki i zawrotów głowy. Skacz najwyżej jak potrafisz, śpiewaj najgłośniej i nie przejmuj się wcale, że nie znasz słów, śmiej się do łez i przekręcaj słowa, rysuj kolejne arcydzieła i skacz z kanapy na główkę- przecież nigdy nie pozwolimy Ci upaść. 

19 komentarzy:

  1. Haha zaraz się okaże że jestem jakąś twoją psychofanką :D zawsze komentuję pierwsza :D ale ja serio serio lubię jak piszesz i czekam na każdy post :D :* Jula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc mam swoją pierwszą psychofankę, jej! ;) Buziaki :**

      Usuń
  2. Też strasznie żałuję, że czas tak szybko leci. Chciałabym, aby dzieci zostały dziećmi dłużej, a to niemożliwe :( trzeba się cieszyć, łapać te chwile. Żyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie można zatrzymywać czasu raz na jakiś czas...

      Usuń
  3. Jak pięknie to napisałaś, aż się łezka zakręciła...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny wpis a jednocześnie trochę mnie przeraża wizja bycia ojcem ^^ Ale zegar tyka i trzeba zmężnieć :) Dzięki za wpis :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeśli Cię to przeraża, to jeszcze nie Twój czas ;)

      Usuń
  5. Cudownie napisane. Wzruszający wpis.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow ile emocji tutaj jest przelanych, uwielbiam czytać takie wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kwintesencja macierzyństwa w jednym poście :) Widzę tu olbrzymią ilość ciepła - fajnie się to czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki piękny wpis...Mój synek w maju skończył 3 latka, a wciąż mam wrażenie, jakby urodził się wczoraj, ba! Dzisiaj! ;) Tak szybko rośnie, tyle potrafi. I wciąż nie przestaje mnie zaskakiwać. Niedługo urodzę kolejnego synka. Czas tak szybko pędzi, a dzieciaczki rosną nie wiadomo kiedy... ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger