listopada 17, 2017

w życiu chodzi o to, żeby się jarać

- Nudzę się.- To jest jedno z tych magicznych zdań, które w sekundę potrafią wyprowadzić mnie z równowagi. Pół biedy, kiedy słyszę coś takiego z ust jęczącego, marudnego pięciolatka, ale kiedy wypowiada je dorosły, świadomy człowiek, krew mnie zalewa. Tak prawdę mówiąc niewiele jest rzeczy, które w drugim człowieku doprowadzają mnie do szewskiej pasji, tolerancyjną jednostką jestem mocno i bardzo to sobie chwalę, ale nie ma we mnie zgody na tracenie cennych chwil. Nie ma i już! 



Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy żyją sobie ot tak, z dnia na dzień. Budzik, śniadanie, praca, obiad, tv, kolacja, spać. Prześlizgują się leniwie z godziny na godzinę. Beznamiętne przerzucają kartki z kalendarzu i niczego więcej nie potrzebują. Nic ich nie kręci, nic nie powoduje szybszego bicia serca, nic nie wywołuje uśmiechu na twarzy. Biorą życie takie jakie jest. Przyjmują wszystko za dobrą monetę. A potem na pytanie: co u Ciebie? Odpowiadają: eeee nic się nie dzieje, nudzę się. Jak możesz się, człowieku, nudzić?? Życie oferuje Ci tyle możliwości. Wystarczy wyciągnąć rękę i po nie sięgnąć. Trzeba tylko chcieć. I nie wciskaj mi tu, proszę ja Ciebie, kitu, że inni mają lepiej. Zawsze, ale to zawsze znajdzie się ktoś, kto ma według Ciebie lepiej niż Ty. Lepiej, więcej i bardziej- ale czy to powód, żeby zapaść się w swoim życiu jak w wysiedzianym fotelu i nic nie robić? Czy to naprawdę jest dobry powód, żeby swój cenny czas przeznaczyć na bezmyślne przeskakiwanie z kanału na kanał i gapienie się na kolejne trudne Inni mają więcej pieniędzy, lepszą figurę i mniej zmarszczek mimicznych wokół oczu. Inni mają wielki dom nad morzem, kominek w tym domu i supergrzeczne dzieci. Inni mają dobrą pracę, błyszczące auto i cholernego szofera w tym aucie. Otwórz oczy! Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona, wiesz?





Wiesz, tu nie chodzi o to, żeby robić nie wiadomo co. Nie musisz zaraz pakować plecaka i ruszać na samotną, pieszą wyprawę dookoła świata w klapkach i na obcasie- żeby było bardziej hardkorowo. Nie o to chodzi, żeby chwalić się przed znajomymi, że ja to łooooo caaaały caluśki świat zjeździłam, gdzie to ja nie byłam, czego nie robiłam, smażone w ogniu piekielnym jadowite robaki jadłam, James Bond w swojej limuzynie stuletnim winem mnie częstował, a z Jimem Morrisonem to nawet pionę przybiłam... nic to, że nie żyje. Nie, nie, nie. Chodzi o to, żeby mieć szeroko otwarte oczy i dostrzegać to, co dzieje się wokół; w każdej chwili, w każdej minucie coś się dzieje i nie jest to tylko motywacyjne nawijanie makaronu na uszy, bo life coach ze mnie taki jak z koziej pupencji parasol. Życie codziennie niesie ze sobą nowe szanse, możliwości i okazje do zmian. Codziennie otwierają się przed nami jakiś drzwi, najczęściej otwierają się z delikatnym tylko skrzypnięciem, więc my, zabiegani jak te chomiki w swoich kołowrotkach, wcale tego nie zauważamy. Jesteśmy sfocusowani na tym, czego nie mamy i na tym, co mają inni, zamiast szukać tych cichych skrzypnięć. Nigdy nie wiadomo czy raz otwarte drzwi otworzą się dla Ciebie ponownie. "Zrób to co możesz w danej chwili, w tym miejscu, z tym co masz"- jedno z moich najbardziej ulubionych zdań motywacyjnych. Powtarzam je sobie zawsze jak mantrę, kiedy czuję, że dopada mnie zniechęcenie i niechciejstwo. A wiedz, że o tej porze roku dopada mnie wyjątkowo mocno. Mogłabym to zdanie wytatuować sobie na czole, żeby co rano w lustrze na nie patrzeć i pamiętać. Rozumiesz? W tym zdaniu zawiera się wszystko, co chcę Ci powiedzieć.  





Sztuka uważności, doceniania każdej chwili, bycia tu i teraz, w tym obecnym momencie. Teraz jest wielki boom na mindfullness. Zapanowała moda na uważność i bardzo dobrze, chociaż obawiam się, że jak każda moda szybko przeminie i nadejdzie kolejna. Ja, jak to ja, przyglądam się każdej modzie stojąc nieco z boku, zwłaszcza że mindfullness stosowałam na długo przed tym, zanim dowiedziałam się, że tak właśnie się to nazywa. Metodą prób i błędów, po wielu straconych dniach i po odkryciu, że cholera jasna przecież nie będę żyć wiecznie!, zaczęłam naprawdę widzieć i nauczyłam się dostrzegać. Wydaje się łatwe, ale niesamowicie trudno jest być tu i teraz, bez wybiegania myślami w przyszłość czy bez analizowania przeszłości.  Jeśli pijesz herbatę, to pij tą herbatę, a nie biegaj z kubkiem po domu i nie rób miliona innych rzeczy, bo wtedy nawet nie poczujesz jej smaku. Jeśli bawisz się z dzieckiem, to bądź w tej zabawie na 100%, odłóż telefon, zarycz jak lew, poszczekaj jak piesek. Jeśli czytasz książkę, to czytaj tą książkę, wyłącz telewizor, nie pisz smsów. Bądź w tej właśnie chwili. Nie bój się, że nie zdążysz, że czas Ci ucieknie. Nie ucieknie, uwierz mi, a Ty co co najwyżej zostaniesz z poczuciem, że ani herbaty nie wypiłaś, ani z dzieckiem nie pobawiłaś, ani nie wiesz o co w książce chodzi... 






 Jeszcze zanim pierwszy raz usłyszałam słowo mindfulness, wiedziałam, że chwile trzeba celebrować. Celebrować jak cholera, bo czas płynie i więcej już go nie będzie. Świętować każde urodziny, jakby miały być ostatnie. Gilgotać dziecko i śmiać się z nim do łez. Przytulać, kochać i wybaczać. Każdy dzień wycisnąć jak cytrynę. Nie przebimbać swojego czasu. Powtórki nie będzie. Więc się jaram. Jaram jak dziecko. Dobrym jedzeniem, tortem urodzinowym mojej córki, gorącą herbatą z imbirem, która tylko o tej porze roku tak smakuje. Listopadowym wieczorem przy milionie migoczących lampek, świecą o zapachu maślanych ciasteczek i kocem w szkocką kratę też się jaram. Magią łapania chwil w kadr mojego aparatu jaram się przeogromnie i tym, że słowem pisanym można budować równoległe światy również. Grudniem, który niedługo przyjdzie, świąteczną płytą Michaela Buble i zapachem prawdziwej choinki... i całym mnóstwem innych rzeczy jaram się równie mocno.  


 A Ty jarasz się życiem? :)

37 komentarzy:

  1. Prawda, cala prawda :) Ja nie mam czasu na nudę, robie to co sprawia mi radosc i korzystam z tego. Bo kiedy jak nie teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat ;)

      Usuń
  2. jak tak pomyślę chwilę, to chyba się jaram :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas nudzę się jest objawem kolejnego pytania: a mogę pograć? Więc zwykle pytam "a co byś porobił/porobiła?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to samo. Zawsze po "nudzę się" pada pytanie o komputer ;)

      Usuń
  4. Fajnie, pozytywnie. Ściskam, JR

    OdpowiedzUsuń
  5. W dzisiejszym świecie ciężko się nudzić - tyle ciekawych rzeczy dookoła! Niełatwo znaleźć czas na wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja mam właśnie taki problem ostatnio- tyle ciekawych rzeczy do zobaczenia i zrobienia i tak niewiele czasu :)

      Usuń
  6. Jak ja się nudzę, to wynajduję sobie nowe rzeczy, obowiązki do wypełnienia i nagle się okazuje, że nie mam czasu na wszystko... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam. Nie umiem nic nie robić :)

      Usuń
  7. WItaj w klubie! Ja to non stop się czymś jaram:D Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba, że nuda jest stanem odpoczynku, taki przecinek, spacja miedzy jedną a druga ważną chwilą. Nie można cały czas żyć na wysokich obrotach, bo w końcu nuda cię dopadnie i co wtedy? Gdzie szukać atrakcji, natchnienia? Nuda jest potrzebna. Żyjemy tak szybko, że czasem trzeba się ponudzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczynku nie traktuję w kategoriach nudy :) W tekście chodziło mi o ludzi, którzy tracą dzień po dniu, twierdząc, że się koszmarnie nudzą, ale nie robią niczego, aby to zmienić.

      Usuń
  9. nie mam czasu sie nudzić majac dziecko psa ciagle biegam to tu to tam życie jest piekne

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisz częściej! Bardzo lubię Ciebie czytać. Pozdrawiam, I.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobry tekst. U mnie taka sama reakcja kiedy słyszę "nudzę się"... Nie znoszę tego i nie rozumiem!
    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden dzień nudy jeszcze zrozumiem, ale żeby tak całe życie się nudzić, to już nie ;) a są tacy, co to nudzą się każdego dnia ;)

      Usuń
  12. Jaki super tekst! Mnie też słowa "nudzę się" doprowadzają do szewskiej pasji, haha :D No po prostu nie zrozumiem jak można się nudzić, kiedy tyle rzeczy wokół może fascynować i tyle nowych doświadczeń na nas czeka. No nie rozumiem! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, tak - mnie też "nudzę się" doprowadza do szału ;) ja nie pamiętam, kiedy się ostatnio nudziłam, chyba jakieś 30 lat temu, albo i więcej. Zawsze mam coś do zrobienia, z konieczności, albo z chęci i ciągle brakuje mi czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatni raz nudziłam się chyba jako dziecko ;)

      Usuń
  14. I słusznie, ja też nie marnuję czasu, staram się go świadomie przeżywać i wykorzystywać na różne cele , ale tak by żyć.
    Słowo nudze się budzi moje zdziwienie, ja nie mam casu na nudę.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie inteligentni się nie nudzą podobno ;)

      Usuń
  15. Och, jak bardzo mnie wkurzają znajomi, który nic nie robią w swoim życiu... Niczym się nie interesują, nic nie robią po zajęciach, nie słuchają muzyki, nie pracują, nie lubią wyjeżdżać... Mam mentalne drgawki, które chcą, żebym przeżyła ich życie lepiej niż oni sami i chętnie powiedziałabym im "Daj, pożyję za ciebie".

    Mnie bardzo jara życie. I cieszy mnie to niezmiernie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mentalne drgawki- ładnie to ujęłaś ;)

      Usuń
  16. Biorę od życia ile się da! Projektuję, piszę, spędzam czas produktywnie. Chciałabym jeszcze kupić sobie dobry aparat fotograficzny, gitarę i wzmacniacz. Takie małe marzenia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie rozumiem ludzi, którzy non stop marudzą, że wszystko jest do niczego i nic z tym kompletnie nie robią. Od takiego gadania nic się nie zrobi i niczego w życiu się nie nauczą. Ale niestety dużo jest takich ludzi i to jest przykre.
    Niestety człowiek chce dużo rzeczy robić na raz tracąc to co najważniejsze w życiu, ale trzeba z tym walczyć.
    Pięknie to wszystko zostało napisane i warto o tym pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger