października 29, 2017

ząbkowanie- (never)ending story/ przepis na czekoladowy suflet, który się zawsze udaje.

Moje młodsze dziecko jest raczej z gatunku tych przesypiających noce. Nie funduje nam atrakcji w postaci stu tysięcy pobudek ani nie żąda rozrywek o trzeciej nad ranem. Tak więc jak nieletnia w środku nocy, o godzinie dokładnie 1:58 siada półprzytomna na łóżku i do godziny 4.02 za nic w świecie nie zamierza przyjąć pozycji horyzontalnej, nie pomaga szszsz syczane przez matkę do ucha, nie pomaga Lulajże Jezuniu, aaaa kotki dwa, nie pomaga solidna porcja mleka, noszenia od jednego okna do drugiego ani śpij cholero wreszcie wymruczane przez nieżywą ze zmęczenia rodzicielkę... wtedy zrozpaczona matka siarczyście bluzga pod nosem i wietrzy kłopoty. Najpierw, po omacku, znajduje czoło nieletniej i sprawdza ciepłotę. Jest ok. Nos też wydaje się suchy, gila nie stwierdzono. Kichania nie słychać. A nieletnia siedzi, buja się w tę i wewtę niczym dziecko z chorobą sierocą, jęczy i sama nie wie czego chce, ale chce tego bardzo mocno; teraz, w tej chwili, o tej nieszczęsnej 1:58 w nocy.

Znaczy się zęby idą. Matka myśli: ja pierdziu, matko święta, cholera jasna, szlag by to trafił...
i szykuje wszelkie siły na kilkudniową jazdę bez trzymanki. Mała od pierwszej chwili na tym świecie robi wszystko z pompą, więc i ząbkowanie u nas to poziom master. Wiesz, jęki, darcie pysia, gorączka, katar i takie tam... Coś tam w tej małej buziuli kiełkuje, to pewne. Nie wiem dokładnie co, bo Mała przy każdej próbie wsadzenia palucha do buzi kąsa niczym rasowy pitbull. Poza tym na pytanie: gdzie cię boli? pokazuje łapką prawy policzek i robi nieszczęśliwą minkę. Wyczuwam, chyba, dwie dolne 5 już prawie, prawie na przebiciu, ale i na górze coś jakby twardniało pod dziąsełkiem. "Nasze" ostatnie cztery zęby. Tyko dlaczego wszystkie jednocześnie?? Także tego... jazda, proszę ja Ciebie. 

Dziecko jest totalnie nieodkładalne, wessane w matkę jak kleszcz w żywiciela, jęczące o wszystko. Wiesz, na zasadzie chcę wszystkiego, ale nic mi się nie podoba, a najlepiej to połóż się obok mnie i tak ze mną leż. Cały dzień. No to leżymy, tulimy się, głaszczemy. Mała memła kciuka w obolałej paszczy, ja nadrabiam zaległości czytelnicze... Relaks na wypasie, rzekłabym, gdyby nie to, że na stanie jest jeszcze jedna dziewczynka potrzebująca maminej uwagi, zlecenia do odhaczenia "na wczoraj", pralka czeka na załadowanie, roztocza na półkach to już w ogóle piknik sobie urządziły... A i remont jeszcze mamy buahahaha, ale to już innym razem.....

Spędzamy tak sobie weekend kokosząc się we czwórkę na kanapie, popijamy co tam kto lubi, jedni kawę, inni herbatę z miodem, a jeszcze inni mleko. Niektórym idą zęby, innym zęby wypadają i wypatrują wruszki zembuszki (pisownia oryginalna), jeszcze inni myślą o zapisaniu się do ortodonty (to ja) i dentysty (to pan mąż). Tak, zdecydowanie zemby zdominowały ten weekend. Ale żeby nie być taką monotematyczną, podrzucam Ci świetny przepis na banalnie prostu suflet czekoladowy, który zawsze się udaje i najlepiej smakuje właśnie w taką leniwą niedzielę, kiedy za oknem wieje jakby głowę chciało urwać (orkan Grzegorz był uprzejmy dotrzeć i do nas), a w domu ciepło, błogo, czekoladowo i... zembowo ;)


Suflet czekoladowy na dobry weekend.



Potrzebujesz:
 
180 g gorzkiej czekolady (minimum 90% kakao)
80g masła klarowanego
2 jajka
2 żółtka
2 łyżki mąki owsianej (u mnie zmielone w blenderze płatki górskie)
2 łyżeczki stewii


Zrób tak:

Kokilki posmaruj dokładnie masłem klarowanym. Rozpuść czekoladę w garnuszku razem z masłem klarowanym, aż do otrzymania płynnej masy- postaraj się nie wyjeść wszystkiego w trakcie mieszania. W osobnej misce zmiksuj jajka oraz żółtka, dodaj stewię i  mieszaj aż do dokładnego połączenia się składników. Dolej płynną czekoladę z rondelka do jajek, wsyp mąkę i wymieszaj.
Tak powstałą masę przelej do kokilek i wstaw do lodówki na około 20 min. Tu następuje najtrudniejsza część przepisu- czekanie.....
Następnie do zimnego piekarnika wstaw blachę z taką ilością wody żeby po wstawieniu na nią kokilek, jej poziom sięgał do połowy naczynia, rozgrzej piekarnik do 180 stopni. Wstaw kokilki na blachę i piecz około 15-17 minut.
Należy obserwować sytuację w piekarniku. Jeśli wyciągniesz suflety za szybko będą zbyt płynne, a jeśli się spóźnimy otrzymasz brownie. Tak czy siak będzie pyszne :)


70 komentarzy:

  1. Super przepis, podkradam go dla siebie. Uwielbiam czekoladowe ciacha.

    OdpowiedzUsuń
  2. jutro zrobię, oj tak to coś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie robiłam a strasznie mnie korci, po twoim wpisie na pewno spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo jak czekoladowe to z całą pewnością dla mnie. Biorę w ciemno i zamierzam wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepis zapowiada się super, zawsze przyda się coś czekoladowego na jesienne wieczory ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze wydawało mi się, że ciężko zrobić taki suflet a wygląda na dość łatwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam się przy suflecie nie spinam- albo wyjdzie płynny, albo wyjdzie brownie ;)

      Usuń
  7. Bardzo lubię Twój styl pisania. Nawet o zabkowaniu potrafisz fajnie napisać ;) Pozdrowienia, JR.

    OdpowiedzUsuń
  8. :D szkoda, że taki poziom master u Ciebie - ale wiesz…. świetnie się czytało! :D ja na szczęście mam ten etap ząbkowania za sobą, z chęcią będę tu zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak żeby potrafią dać w kość. Mojemu synowi długo zęby nie wychodziły, ale jak już wyszły, to szły jak szalone. Dobrze, że chusta nas uratowała, bo byłoby z nami krucho. A piątki akurat wyszły nawet nie wiem kiedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo żałuję, że żadna z moich córek nie lubiła siedzieć w chuście :(

      Usuń
  10. Fany tekst, super przepis - muszę go wykorzystać!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi jakoś nigdy nie udało się zrobić dobrego sufletu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też nigdy nie jest idealny, ale zawsze zjadają z przyjemnością ;)

      Usuń
  12. Moje dziecko ma 1,5 roku i może kilka nocy zaledwie przespało bez żadnej pobudki. Nie ma znaczenia czy to ząbkowanie czy choroba czy jeszcze coś innego. Ostatnio jedynym ratunkiem na przespanie choć połowy nocy jest wspólne spanie. Wiem że to zły pomysł, ale ja już nie mam siły na wstawanie kilka razy w nocy.
    Przepis super, może wypróbuję przy najbliższej okazji bo jeszcze nie robiłam. Zapraszam też do siebie
    https://wanilioweimprowizacje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja córka też z nami śpi i to od urodzenia. Przyjdzie czas, to pójdzie do swojego łóżeczka, tak samo jak starsza. :)

      Usuń
  13. Pysznie wygląda. Ja nigdy nie robiłam sufletu.
    U nas właśnie zaczyna się etap ząbkowania... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby u Was przebiegło to wszystko łagodnie :)

      Usuń
  14. Taki deserek w sam raz na jesienną szarugę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Skorzystam na pewno z przepisu, musi smakować znakomicie!
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest pyszne, u mnie w domu wszyscy uwielbiają ten deser :)

      Usuń
  16. Zęby to trudny temat na całe życie :-) zawsze coś z nimi nie tak :-) A przepis chętnie podkradnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas z Heleną też never ending story... Jestesmy przy czwórkach dopiero. Idą i idą i idą. A jak tak idą, to dziecko nie śpi. Powinnam być chyba jednak przyzwyczajona, bo od urodzenia przespała może trzy nocki w całości. Jak jednak pomyślę, że jeszcze trójeczki i piątki...

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny przepis. Muszę spróbować :-) Niedługo sama zostanę mamą, dlatego wszystko jeszcze przede mną :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czeka Cię najpiękniejsza podróż życia, gratuluję :)

      Usuń
  19. Współczuję z dzieciaczkiem, mam nadzieję, że już niedługo będzie wszystko w porządku :). Co do przepisu z chęcią bym coś tak pysznego zjadła ale niestety nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda... nie wyobrażam sobie przeżyć jesieni bez czekolady ;)

      Usuń
    2. Jako osoba uczulona na laktozę niestety nie mogę sobie pozwolić na takie przyjemności i uwierz mi aż cierpię z tego powodu :(

      Usuń
  20. Oj, chciałabym, żeby mi ktoś teraz podał taki suflet ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie mieszkasz bliżej, bo mam akurat dzisiaj jedną porcję do wzięcia ;)

      Usuń
  21. U nas ząbkowanie na szczęście przebiegało dość spokojnie, niespokojności podczas snu przez kilka dni.
    A przepis chętnie wykorzystam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smacznego w takim razie :) U nas ząbkowanie to istny armagedon ;)

      Usuń
  22. Mmmm czuje ten smak! Dzieki za przepis!

    OdpowiedzUsuń
  23. Super przepis, uwielbiam czekoladowe ciastka. Ząbkowanie to chyba najgorszy etap. :/
    Obserwuje Twojego bloga, i z pewnością zostanę na dłużej.
    Pozdrawiam cieplutko ♥
    Jeśli będziesz miała chwilkę zapraszam na recenzjella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Mniamm ♥ To wygląda tak smacznie :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj wiem już co to znaczy ząbkowanie. Od niemalże dwóch tygodni wychodzą córce pierwsze zęby i tak coś wyjść nie chcą, choć już widać, że lada moment będą. Także łączę się w bólu...

    Zapraszam też do siebie. Co prawda, niedawno zaczęłam pisać, ale może Panią zainteresuje :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzę z przyjemnością :) Tak, ząbkowanie bywa istnym armagedonem. Chociaż moja starsza córka ząbkowała niemalże niezauważalnie, więc to chyba zależy od dziecka...

      Usuń
  26. W prostocie siła, za to uwielbiam takie przepisy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj to co najprostsze jest najlepsze :)

      Usuń
    2. Ale i te najprostsze czasami można skopać. ;)

      Usuń
  27. Przepis mega... uwielbiam czekoladowe pychotki. A ja jestem na etapie ząbkowania u 5,5 latka... idą mu szóstki! Myślałam, że ślinienie na tą okoliczność dotyczy tylko młodsze dzieci... Jakże się myliłam...
    Niech moc będzie z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z Tobą ;) Moja starsza córka dość mocno się męczyła z szóstkami, co jest o tyle dziwne, że wczesniejsze zęby wyszły jej niezauważalnie ;)

      Usuń
  28. Skorzystam z przepisu tym bardziej, że jest pewniakiem😉 a takich nigdy za wiele

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest pewniak, przetestowane na moich dzieciach ;)

      Usuń
  29. mniam....moje kupki smakowe zostały poruszone! klaudia j

    OdpowiedzUsuń
  30. Aż wstyd się przyznać, ale nigdy jeszcze nie jadłam czekoladowego sufletu :) A ten na zdjęciu wygląda naprawdę pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Współczuję ząbkowania, biedna malutka...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger