małe domowe spa- peeling kawowy z korundem

Sobota, środek października. Po złotej, ciepłej, bajecznej jesieni nie ma śladu, mimo że intensywnie wypatruję jej za oknem. Widzę tylko krople deszczu na kuchennej szybie, ciemne chmury wiszące nisko nad drzewami i sąsiada, który zgarbiony, otulony wielkim szalem aż po sam czubek nosa, przemyka szybko do sklepiku po bułki na śniadanie pewnie... Goła drzewa, zeschnięte liście leżące na trawie i wiatr wzmagający się z każdym kwadransem potwierdzają moje przypuszczenia- to będzie sobota spędzona w domu. Czuję narastającą irytację, bo nie tak miało być. Miało być przyjemnie i słonecznie, obiecywali przecież w prognozie pogody! Miała być wycieczka do lasu i podglądanie wiewiórek! Hola hola... myślę sobie. Tyle piszę tutaj o pozytywnym nastawieniu i o szukaniu plusów w każdej sytuacji, a sama co robię?? Z góry przekreślam ten dzień, mimo że to dopiero jego początek. A potem wieczorem kładę się do łóżka z poczuciem zmarnowanego czasu. Naprawdę chcę właśnie tak? Chcę, żeby ta sobota, ten weekend, na który czekałam cały tydzień, minął nam pod znakiem nachmurzonego nieba i jeszcze bardziej nachmurzonej mnie? 

 
Zaczęłam więc ten dzień od początku. Tak, można tak, jeśli się bardzo postarasz. Wciskasz pauzę, potem reset i jedziesz nowa. Jak dobrze zacząć pochmurny weekend? Mam na to swój sposób. Babski bardzo, chociaż kto wie, może jakiś Pan też by się skusił? :) Trzeba zrobić co następuje- oddać młodsze dziecię w kochające ramiona babci, starsze dziecię wysłać z tatą na rower, a samej zamknąć się na 30 minut w łazience i zabarykadować drzwi, tak żeby nikt ani nic nie miało szansy się przedostać i zakłócić poranny rytuał ;) Tak, wiem, że ciężko jest mamie zwłaszcza tej podwójnej, potrójnej itd. wygospodarować dla siebie te pół godziny w sobotni poranek, ale czasami warto wyrwać ten czas choćby na siłę, pazurami, żeby nie zwariować.  



Sprzedam Ci teraz mój ulubiony sposób na pozbycie się chandry w 30 minut. Peeling kawowy. 

Na pewno słyszałaś, na pewno czytałaś, na pewno koleżanki polecały. Nie odkrywam tu przed Tobą żadnej wiedzy tajemnej. Ale czy wiesz, że dodając do peelingu kawowego odrobinę korundu fundujesz sobie profesjonalną mikrodermabrazję w domowych warunkach? Teraz trochę teorii- mikrodermabrazja to taki turbo peeling, który ściera nie tylko ten zewnętrzny naskórek, ale również dociera do głębszych warstw skóry. Sproszkowany korund kosmetyczny możesz kupić w każdym dobrym sklepie kosmetycznym. Ja swój kupiłam w sklepie spadomowe.pl.

 
Domowa mikrodermabrazja i korund kosmetyczny to praktycznie 2 nierozerwalne rzeczy. Kryształki korundu mogą z powodzeniem zastąpić profesjonalną mikrodermabrazję wykonywaną w salonach kosmetycznych. Peeling korundem jest ostrzejszy od standardowego, sklepowego peelingu gruboziarnistego i niejednokrotnie słabszy od profesjonalnych peelingów dermatologicznych. Korund w domu jest dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy bardzo chcą oszczędzić czas i pieniądze; porównując standardową cenę zabiegu mikrodermabrazji (100 zł za zabieg) to cena korundu kosmetycznego jest śmiesznie niska i wynosi ok. 10 zł za 100 gram korundu. 

Jak korund może Ci pomóc?  


- rozjaśnia przebarwienia i blizny, wygładza i „zmiękcza” ubytki w skórze 
- poprawia ogólny stan skóry i może przyczynić się do zmniejszenia świecenia się skóry 
- oczyszcza pory, zwiększa penetrację składników aktywnych, zwęża pory 
- pobudza skórę do ciągłej odnowy, uelastycznia i ujędrnia skórę 
- poprawia mikro-krążenie i pomaga w walce z cellulitem

To co? Skorzystasz? :) 

65 komentarzy:

  1. Z korundem w życiu nie miałem do czynienia, ale muszę przyznać, że raz na jakiś czas zdarza mi się dorzucić zmielonej kawy do filiżanki z kremem do golenia i taką kawową pianą wyszorować gębę. Mikstura nie nadaje się do właściwego golenia, ale doskonale wywabia wrośnięty zarost, który powoduje upierdliwe podrażnienia. Później buźka pod kran, świeżo urobiona piana (już bez kawy) i brzytwa w ruch! ;)

    Pozdrawiam,
    Damian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, mój mąż robi dokładnie tak samo :)

      Usuń
    2. Jeszcze mi powiedz, że goli się brzytwą i umie ją porządnie naostrzyć lub zna kogoś, kto podjąłby się naostrzenia. ;)

      Usuń
    3. Goli się taką dziwną maszynką- retro, do której trzeba wkładać takie dziwne żyletki ;)Nie znam się ;) ale o goleniu się brzytwą marzy, więc pewnie i do tego dojdzie ;)

      Usuń
    4. Od maszynki na żyletki już tylko krok do zakupu brzytwy, golenie którą gorąco polecam. ;) Ja mam tego pecha, że leciwy fryzjer który ostrzył moje brzytwy postanowił sobie umrzeć, samemu średnio mi to wychodzi, a znaleźć kogokolwiek kto by się podjął ostrzenia nie mogę. ;)

      Usuń
  2. Bardzo zgrabnie napisany post reklamowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego jeszcze nie próbowałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc czas spróbować, może Ci podpasuje ;)

      Usuń
  4. Uwielbiam peelingi kawowe. Korundowych też używam, więc takie połączenie to fajny pomysł :D PS Między dwoma ostatnimi zdjęciami zdublował Ci się tekst ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniko bardzo lubię peelingi kawowe, i kiedyś nawet kupiłam korund aby efekty były jeszcze lepsze, ale niestety efekt był aż za mocny i skóra była zbyt podrażniona. Fajnie, że Tobie taki peeling służy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie korund bardzo służy, ale tylko w połączeniu z mocno natłuszczającym środkiem, np. olejem kokosowym. Bez tego również mam mocno podrażnioną skórę.

      Usuń
  6. Bardzo lubię domowe kawowe peelingi:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie robiłam peelingu kawą, ale siostra tak i bardzo sobie chwaliła, więc może też zaryzykuję :D

    OdpowiedzUsuń
  8. fajna sprawa

    https://hyggelifestyle.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Peeling kawowy jakoś do mnie nie przemawia. Strasznie nie lubię tych fusów. W zlewie, w zmywarce, ani nigdzie indziej. To nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam z tym problemów, chociaż faktycznie po peelingu jest cała masa sprzątania ;)

      Usuń
  10. peeling kawowy robilam kilka razy ale z korundem jeszcz nie. musze wyprobowac

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiedziałam, że takie peeling można z korundem wykonać. Z chęcią przetestuj. O dobrodziejstwach kawy słyszałam ale takie połączenie... :)

    Z pewnością skorzystam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Stosuję od kilkunastu lat i jestem bardzo zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fusy kawy mieszam z najróżniejszymi balsamami, w zależności od tego, na jaki zapach mam w danej chwili ochotę. :)

      Usuń
    2. O! Muszę spróbować z balsamem :)

      Usuń
  13. Uwielbiam peeling kawowy, ale mam już gotowy z saszetki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taki w razie, gdyby nie chciało mi się szykować ;)

      Usuń
  14. Domowy, kawowy peeling jest dobrym pomysłem na jesień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jak dodasz do niego cynamon, to już w ogóle :)

      Usuń
  15. Kawowy peeling to nie dla mnie, bo bardzo nie lubię zapachu kawy, ale każdy inny jak najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie uwielbiam zapach kawy ;) Jedyny cas, kiedy go nie znosiłam, to okres ciąży ;)

      Usuń
  16. To wpis dla mnie! Bardzo się cieszę, że tu trafiłam. Uwielbiam takie domowe zabiegi!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! W zasadzie nie kupuję już drogeryjnych peelingów ani balsamów.

      Usuń
  17. Bardzo wiele dobrego czytałam już na temat peelingu kawowego, natomiast o korundzie nie :) Choć zabieg z tego co piszesz wydaję się naprawdę świetny :) Pozdrawiam serdecznie z bloga: "Zdrowo, pięknie i bezglutenowo"

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi bardzo zachęcająco. :) Idzie zima, pora zadbać o ciało. :) I formę na wiosnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oooo, słyszalam o tym połączeniu, super :) ogólnie jestem fanką home made peelingów, także wspieram pomysł :)
    Pozdrawiam,
    tukociel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. O bardzo ładnie napisane 😊 zachecilas mnie <3

    Zapraszam do siebie: pod-lupka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie próbowałam, ale chyba się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Stosowałam każdy z osobna, ale w duecie jeszcze nigdy - muszę spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam peeling kawowy i cukrowy! Przygotowuję sama spory słoiczek i korzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kusi mnie korund, dużo o nim dobrego czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  25. pierwszy raz słysze o takim specyfiku:)ciekawa jestem jakby zadziałał na mojej skórze;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz wrażliwą skórą, to może być za ostry. Ja mam tłustą/ mieszaną i jest ok.

      Usuń
  26. Uwielbiam peelingi kawowe, choćby ze względu na ich zapach. A co do korundu- nie wiedziałam, że można go kupić i bezpiecznie używać w domu. Oświeciłaś mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, pewnie, tylko trzeba zacząć od odrobiny i sprawdzić jak działa i czy nie podrażnia.

      Usuń
  27. Na zabiegi jakiekolwuek tylko do kosmetyczki ;). Mam jedną sprawdzoną. Kiedyś domowymi sposobami nabawiłsm się strasznego uczulenia :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Nawet nie słyszałam nigdy o czymś takim jak korund. Uwielbiam domowe spa więc na pewno go kupię. Dzięki za radę.

    OdpowiedzUsuń
  29. korzystam raczej z peelingów kawowych a o takim jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj kusisz, choć ja peelingów w ogóle nie robię. Przez brak czasu. Chyba powinnam w końcu, co?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger