jak zachęcić dziecko do czytania książek? książki dla 10-letniej dziewczynki.

Jestem molem książkowym. Gdybym dzisiaj miała powiedzieć, kiedy zaczęłam namiętnie pochłaniać książki, nie byłabym w stanie. Odkąd pamiętam w moim domu się czytało. Pod choinkę, oprócz zwykłej lali czy klocków, zawsze dostawałam książkę. Na urodziny czy inne okazje tak samo. I te książki zawsze gdzieś tam były... Polacy czytają mało- jest to niezaprzeczalny fakt już od wielu lat. Plasujemy się niechlubnie gdzieś w dolnej części europejskiej tabeli czytelniczej. Statystyki biją na alarm, krzyczą wręcz, że podobno tylko około 15% (!!!) dorosłych rodaków regularnie sięga po książki. Regularnie, czyli co najmniej raz w miesiącu. Często dzieci tych nieczytających dorosłych z książka spotykają się dopiero w szkole. Smutne, prawda? A wtedy może już być za późno, żeby narodził się prawdziwy mól książkowy...

Za moich czasów...


Swoją drogą osiągnęłam ten wiek, kiedy zaczynam używać zwrotu, którego jako dziecko szczerze nienawidziłam ;) Starzeję się chyba... ;) A więc za moich czasów... nie było komputerów, internetu, gier komputerowych, specjalnych kanałów z bajkami w tv, smarfonów z ogólnie dostępnym wifi... Pierwszy komputer dostałam na 18-ste urodziny. Bajki oglądałam codziennie o 19, przez pół godziny jedząc parówkę albo jajko na miękko na kolację. Pamiętam to jak dziś! W sobotę, kiedy leciały smerfy, jadłam parówkę, a w niedzielę w trakcie gumisiów- jajko na miękko! :) W sobotnie i niedzielne poranki w łóżku rodziców oglądałam mój ulubiony teleranek. I tyle. Nawet do głowy mi przyszło, że bajki można oglądać przez kilka godzin ciurkiem, zresztą podejrzewam, że szybko dostałabym hopla. Czym wypełniałam sobie resztę czasu i czy miałam wrażenie, że się nudzę?
A skąd! Nuda była ( i właściwie nadal jest) pojęciem całkowicie mi obcym. Szalałam na podwórku od świtu do zmierzchu, niezależnie od pogody. Jeździłam na rowerze, na wrotkach i łyżwach, zjeżdżałam na sankach z górki na pazurki, urządzałam wielogodzinne podchody z dzieciarnią z sąsiednich domów, grałam w gumę (czy ktoś jeszcze dziś gra w gumę??), szykowałam gustowne przyjęcia dla lalek z proszoną herbatką z błota na kocu w ogrodzie... I czytałam. Odkąd nauczyłam się czytać, czyli jakieś... niech pomyślę... 29 lat temu (matko święta!!), jestem molem książkowym. Jako dziecko ciągle miałam jakąś zaczętą książkę. Kończyłam jedną, zaczynałam drugą. Na urodziny, święta, dzień dziecka dostawałam słodycze, lalkę (albo innego misia) i książkę właśnie. Ze szkolnej biblioteki korzystałam regularnie i nie trzeba było zmuszać mnie do czytania lektur szkolnych. Mama i nasze wspólne wieczorne czytanie to jedno z moich najwcześniejszych wspomnień, a "Ania z Zielonego Wzgórza" czy "Emilka z Księżycowego Nowiu" do dzisiaj są moimi ulubionymi dziewczynkami ever!

Dzisiaj...


W obecnych czasach łatwiej jest dziecku obejrzeć film czy pograć na komputerze – wrażenia wydają się mu intensywniejsze i są dostarczane we względnie krótkim czasie. Dzieci XXI wieku od samego niemal urodzenia obcują z komputerem, smartfonem, telewizją. Dla nich to normalka. Coś jak kiedyś dla mnie fakt, że bajka leci tylko o 19. Zetka oswajana była z książkami od samego początku, a nawet jeszcze wcześniej. Jako młoda, ambitna i mocno napchana ideałami mama, postanowiłam czytać córce jeszcze, kiedy ta siedziała w brzuchu. Pamiętam, że wyjątkowo upodobałam sobie wiersze Tuwima, które kiedyś czytała mi mama. Nie wiem czy cokolwiek do niej docierało, ale fakt faktem, że Tuwima uwielbiała przez kilka pierwszych lat swojego życia. Miała 3 lata, kiedy zapisałam ją do dziecięcej biblioteki i regularnie raz w miesiącu szłyśmy wypożyczyć kilka książek. Do tego oczywiście wspólne, co wieczorne czytanie. Zetka umiała płynnie czytać jako czterolatka, czym wprawiała w osłupienie panie w przedszkolu, a ja, no cóż, muszę to przyznać, puchłam z dumy. Byłam przekonana, że zaszczepiłam w córce miłość do książek. Teraz niestety książki poszły nieco w odstawkę na rzecz gier komputerowych i filmów, które trzeba przecież oglądać bo przecież koleżanki też oglądają... Obawiam się, że gdyby nie stanowcze z naszej strony limitowanie czasu na komputer, siedziałaby przed nim 24/7. Boleje nad tym bardzo, ale mam nadzieję, że to ziarenko, które zostało zasiane, kiedyś wykiełkuje. Od niedawno wróciłyśmy do wspólnego wieczornego czytania. To jedyny sposób, żeby zachęcić ją do sięgania po książkę. Liczę na to, że przypomni sobie, jak fajnie jest położyć się wieczorem do łóżka z dobrą książką i odlecieć w świat fantazji.

Jak zachęcić dziecko do czytania?

Wbrew mądrym radom, których ogrom można znaleźć w internecie, jestem zdania, że dziecka nie da się ot tak do niczego zachęcić. No nie da się. Próbowałam. Punkt po punkcie testowałam mądre rady na mojej córce i dzisiaj już wiem, że nie tędy droga. Jeśli powiesz dziecku: "czytaj, bo książki są super", to wzruszy ramionami i oleje. Jeśli wciśniesz w rękę książkę i powiesz: "czytaj, bo dobrze ci to zrobi na głowę", to w tę głowę się postuka i pójdzie dalej. Jeśli kupisz w empiku stos kolorowych książek i dasz dziecku na urodziny, mimo że do tej pory dostawało raczej modne i głośne gadżety, to te kolorowe książki szybko wylądują w koszu z napisem "makulatura". Dziecko nie zje na obiad warzyw, jeśli codziennie dostaje schabowego, rozumiesz? Dziecko uczy się poprzez obserwowanie nas, dorosłych. I to nie tyczy się tylko czytania książek. Więc jeśli tata o książkach wypowiada się pogardliwie i mówi, że lepszy jest film, nie pójdzie do szkolnej biblioteki i nie poprosi o książkę o smokach. Jeśli dziecko mamy z książką w ręku nie widzi, to nie pokocha czytania. Jeśli dziadek śmieje się z moli książkowych, nazywając ich jajogłowymi, to dziecko w życiu za książkę nie chwyci, żeby i ono nie zostało wyśmiane. Dziecko musi widzieć, że książki to jest to!, są cool, trendy, jazzy i naj, że mama zamiast serialu w tv, wybiera książkę, że lubi to i czeka na moment, kiedy usiądzie w fotelu i zacznie czytać. Jeśli dziecko widzi, że rodzice traktują czytanie jako stały element życia, to będzie to dla niego czymś naturalnym, jak oddychanie, jedzenie i sikanie w pieluchę. Niech książki mają swoje miejsce wśród zabawek dziecka, ponieważ powinny być przez niego identyfikowane z rozrywką i traktowane jako równie ważne, co ulubiony miś czy samochodzik.

Mądre książki dla 10- latki.

O ile do tej pory wybór książek dla starszej był dość łatwym zadaniem, teraz mam już z tym pewien problem. 10-latki to takie dziwne stworzenia zawieszone gdzieś pomiędzy. Już nie małe dzieci, ale jeszcze nie nastolatki.  Nadal siadają mamom na kolanach i chcą, żeby trzymać je za rękę, kiedy zasypiają, ale potrafią też z impetem zatrzasnąć drzwi do swojego pokoju i krzyknąć, że mama nic nie rozumie... W tym wieku koleżanki powoli zaczynają grać pierwsze skrzypce; liczy się to, co one lubią, jak się ubierają, jakie filmy oglądają i jakiej muzyki słuchają. To naturalna kolej rzeczy i tak ma być. Moim zadaniem jest być dyskretnie obok, czuwać nad tym wszystkim i... podsuwać mojej (prawie)nastolatce mądre i ciekawe książki.


Poniżej moje propozycje książek dla 10- letnich dziewczynek.

Klasyka, czyli książki, którymi zachwyca się już kolejne pokolenie dziewczynek. Ania i Emilka towarzyszyły mi przez całe dzieciństwo. Tak samo jak Sara pragnęłam mieć swój własny magiczny ogród, a wraz z panem Samochodzikiem odkrywałam mrożące krew w żyłach sekrety. Osiem książek, które nigdy się nie przeterminują.


1. "Ania z Zielonego Wzgórza" L.L.Montgomery
 2. "Emilka z Księżycowego Nowiu" L.LMontgomery
3. "Tajemniczy Ogród" F.H.Burnett
4. "Mała Księżniczka" B.F.Hodgson




5. "Dzieci z Bullerbyn A.Lindgren"
6. "Madika z Czerwcowego Wzgórza A.Lindgren"
7. "Opowieści z Narni" C.S.Lewis
8. "Pan Samochodzik" Z.Nienacki


Kolejna grupa to książki, które odkryłam niedawno i które skradły moje serce. Mądre, z przesłaniem, wyciskające łzy lub przywołujące uśmiech na twarzy. Dla 10-latki, ale też dla mamy. Dla każdego.


9. "O tych, którzy się rozwijali" I. Chmielewska- książka-zagadka. Kim są "ci, którzy się rozwijają"? Każdy z nas poczuł kiedyś działanie tajemniczych, niewidzialnych nici łączących ludzi i ich sprawy w czasie i przestrzeni. I każdy – dziecko i dorosły – może odczytać tę książkę po swojemu.

10." Dwoje ludzi" I.Chmielewska- Gdy dwoje ludzi żyje razem, to jest im łatwiej, bo są razem, i jest im trudniej, bo są razem...

11. "Oczy" I.Chmielewska- Czy można zrozumieć inność, doceniać ją? Czym jest tolerancja, nie widzenie, doświadczanie świata zmysłami? To nie zawsze ułomność, to także doskonałość.

12. "Miłość" P.Martin - każde dziecko powinno mieć swój własny egzemplarz tej książki, najlepiej z dedykacją od mamy na pierwszej stronie. Książka o tym, że mama kocha. Zawsze.




13. "Pamiętnik Blumki" I.Chmielewska- "Pan Doktor jest zdania, że ważniejsze od kar są nagrody, a jeśli dziecko zrobi coś złego, to najlepiej mu przebaczyć i czekać aż się poprawi. I że nie wolno dzieci do niczego przymuszać".

14. "Jak tata pokazał mi wszechświat" E.Eriksson- O tym, że dzieci widzą dużo więcej niż dorośli.

15. "O czym dziewczynki muszą wiedzieć" M.Susan- niby poradnik, ale nie do końca. Dobrze napisana książka o tym, co zaczyna się dziać z dziewczynką, kiedy kończy 10 lat :)

16. "Zniszcz ten dziennik" K.Smith- książka, która znalazła się w tym zestawieniu tylko dlatego, że dzieciaki ją kochają. Moja córka także :) To jest łamanie tabu, niszczenie książki na legalu, mimo że na co dzień nie wolno tego robić.




64 komentarze:

  1. Pamiętam jak mając 8 lat zaczęłam swoją przygodę z książkami. Osobiście uważam, że jeśli trafisz na książkę mającą w sobie to coś to komputer, tablet czy telefon nie będzie stanowił dla niej konkurencji :)
    Pozdrawiam cieplutko
    just-do-one-step.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania. Dobra książka potrafi wciągnąć bez reszty.

      Usuń
  2. Dziecko w dzisiejszym świecie ma wszystko podłożone pod nos, świetny mój taki znajomy znalazł sposób na swoje dziecko. Ile się dało tylko to nie pokazywał dziecku telewizor i w sumie przez 5-6 lat życia nie wadził telewizor, a jak już było to w małym stopniu. Ale To co piszesz to na pewno jest słuszne, ale na razie sam nie mam dzieci ale chyba pokaże blog mojej siostrze która ma 7 letnią córeczkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy sposób. Będzie mi miło, jeśli zaprosisz na mojego bloga siostrę :)

      Usuń
  3. Oj ile się naczytałam książek będąc dzieckiem do tej pory mi to zostało :D
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety fakt faktem - mało dzieci czyta. Młodzież praktycznie wcale... Doba internetu, telewizji... Wszystkie lektury szkolne coraz częściej zdobywają ekranizację, bardzo często znajdziemy audiobooki w sieci. Czasem sama wybieram właśnie audiobooka, bo dużo łatwiej jest mi słuchać i np. obrabiać zdj na bloga... Jeśli chodz jednak o książki, które mnie interesuja - zawsze czytam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zupełnie nie potrafię korzystać z ebooka czy audiobooka. Muszę mieć w ręku papier, tylko wtedy potrafię się skupić na książce.

      Usuń
  5. klasyczne metody najlepiej się sprawdzają. Warto po nie sięgać, bo swoje dzieciństwo również wspominam z książkami w tle :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj z Anią z Zielonego Wzgórza spędziłam całe dzieciństwo i młodość! J.R.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ekstra propzoycje, mam nadzieje, że moja będzie lubiła tak jak ja młodości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajne propozycje :) Kocham "Dzieci z Bulerbyn". Ja czytam bardzo dużo, a moi rodzice wcale, więc u mnie jest o tyle dziwny przypadek, że ja pokochałam czytanie bez żadnych bodźców ze strony rodziny, czy znajomych ;)Ale jak najbardziej popieram każdą inicjatywę zachęcania dzieci do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to rzeczywiście jesteś ciekawym przypadkiem :) Fajnie, że pokochałaś książki :)

      Usuń
  9. Moja córka za chwilę kończy 7 lat i właśnie zaczyna sama czytać książki. Mam nadzieję, że uda mi się podtrzymać u niej to zainteresowanie książkami.
    Od małego moje dzieci otaczam książkami - prawie zawsze czytamy coś na dobranoc. Dzieci widzą też, że ja sporo czytam. Myślę, że to właśnie teraz procentuje. I cieszę się z tego bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko się cieszyć :) Dzieci od małego otoczone książkami na pewno będą po nie później same sięgały.

      Usuń
  10. Ciekawy artykuł - jak dla mnie Ania z Zielonego Wzgórza - i cała seria książek jest wspaniała i fascynująca. Czasy dzieciństwa mi się przypominają :) Dzieci powinny korzystać z wolnego czasu na czytanie, później już tak nie będzie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam pięciolatke która sama czyta ma karty w dwuch bibliotekach i lubi czytać lubi encyklopedje i leksykony przyrodnicze ale martwie się jak to będzie. Narazie ciesze się że ma ulubiona postać bajkową z ksiażki nie z tv uwielbiamy ksiażki wydawnictwa Zakamarki i Tadam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli już teraz ma takie zainteresowania, to będzie dobrze :)

      Usuń
  12. Och, Anię z Zielonego Wzgórza uwielbiałam ;) I muszę się przyznać, że ja książki z chęcią zaczęłam czytać dopiero w gimnazjum, wcześniej były pojedyncze lektury, które naprawdę mi się podobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie ma kobiety, która powiedziałaby, że nie lubi Ani... :) Ja też ją kocham :)

      Usuń
  13. Pierwsze cztery pozycje pokochałam jako mała dziewczynka i do dziś sięgam po nie przynajmniej 1-2 razy w roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też regularnie wracam do książek z dzieciństwa :)

      Usuń
  14. Czyli domniemam że jesteśmy w podobnym wieku ;). Dzieci z Bulerbyn uwielbiam do dziś, ja jestem ciekawa książki Jak tata pokazał mi wszechświat, msm zamiar ją kupić synowi.. Mój 7 latek ....bardzo opornie mu idzie czytanie, też próbujemy go zachęcić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś w połowie drogi między 30 a 40, to witaj w klubie ;) Książkę "Jak tata..." polecam bardzo; zaciekawi nawet dorosłego.

      Usuń
  15. Moim zdaniem na każdego prędzej czy później powinnien nadejść czas. W moim przypadku mama, babcia i siostra pochłaniają książkę za książką, a ja jeszcze kilka lat temu omijałam je szerokim łukiem. Niestety. Jednak trafiłam na książkę, która wciągnęła mnie już w pierwszych zdaniach, więc i we mnie miłość do literatury się obudziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiała być naprawdę świetna książka :)

      Usuń
  16. Chyba najlepszą zachętą jest dawanie dobrego przykładu i czytanie samemu dużo i często :)
    Jako dziewczynka najbardziej lubiłam powieści Curwooda o dzikiej północy, polecam wszystkim dzieciakom bez względu na płeć <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że dziecko chętniej sięgnie po książkę, jeśli będą to robili rodzice. Moja córka niestety nie przepada za Curwoodem, a szkoda, bo ja go lubiłam jako dziecko. :)

      Usuń
  17. Od najmłodszych lat powinno się zachęcać. Mnie zainspirowała i przekonała dopiero dziewczyna, czyli 20 lat za późno.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ohhh mnie tam nikt namawiać nie musiał i tak już zostało! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie byłam namawiana i teraz też nie trzeba mnie namawiać :) tylko z czasem na czytanie ciężko ;)

      Usuń
  19. Interesujące propozycje. Ja mając 10 lat czytałam głównie klasykę dla dzieci i młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
  20. Osobiście odkąd nikt (np. szkoła) nie zmusza mnie do czytania, sięgam po ksiązki zdecydowanie częściej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też najbardziej "smakują" te książki, które chcę przeczytać, a nie muszę. :)

      Usuń
  21. Znalazło się tu pare książek z mojego dzieciństwa i pojawił się sentyment <3 pozdrawiam paulinoowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wróciłam na chwilę do dzieciństwa pisząc ten tekst :)

      Usuń
  22. nie mam doświadczenia w wychowaniu, ale to trudne wyzwanie jest przede mną. mam nadzieję, że wspólne czytanie i przebywanie z książką już od najmłodszych lat wpłynie korzystnie na późniejszą pasję dziecka do czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno oswajania z książkami od małego daje świetne efekty.

      Usuń
  23. Lubię książki , ale o tematyce która mnie interesuje, wtedy się wciągam w to na maksa! :-) chcę więcej i więcej , czasami 2 wieczory i książka przeczytana :-) synkowi oczywiście czytamy z mężem, ale tylko na dobranoc.. trzeba to zmienić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My młodszej też czytamy tylko na dobranoc, bo w ciągu dnia jest takim huraganem, że na książki nawet nie spojrzy ;)

      Usuń
  24. Musimy przyznać, że bardzo wartościowy post udało Ci się stworzyć! Matki już od młodych lat powinny czytać dzieciom, a e dalszym życiu to już same dzieci powinny czytać, ale nie tylko z przymusu 😋

    OdpowiedzUsuń
  25. Najlepiej zachęca dzieci do czytania widok rodziców z książką w ręku :) Zawsze mnie bawi, jak rodzice się skarżą, że dziecko "nie czyta", a samych zobaczymy prędzej ze smartfonem niż z książką w rękach :)
    Swoją drogą, zastanawiam się, czy "Ania..." jest nadal taka przystępna dla dzieci? Uwielbiałam tę książkę, planuję wrócić za jakiś czas i sobie ją odświeżyć, ale wydaje mi się, ze styl się jednak zestarzał...

    U mnie na blogu w zestawieniach jest post o książkach dla dzieci, które odkryłam jako dorosła - moze coś Ci wpadnie ciekawego w oko :)
    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że Ania jest zawsze aktualna. Dziewczynki w każdym pokoleniu mają głowy pełne marzeń i lubię identyfikować się z Anią. Zaraz idę poczytać co tam ciekawego u Ciebie :)

      Usuń
  26. Bardzo ciekawe porady:) teraz dużo ciężej zainteresować dzieci książkami niż dawniej:)
    Pozdrawiam i zapraszam na konkurs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Dzieci mają teraz za dużo rozpraszaczy, telefony, tablety, kiedyś tego nie było.

      Usuń
  27. Najlepiej nie zmuszać. Sam miałem tak, że całą podstawówkę i liceum byłem zmuszany do czytani lektur. To niemal całkowicie zniechęciło mnie do książek. Dopiero po studiach sam z siebie do nich wróciłe, bo paradoksalnie nikt mi tego nie kazał robić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmuszanie nie, ale zachęcanie jak najbardziej ;)

      Usuń
  28. Chmielewską to i ja czytałam 😉 Mój sposób jest taki. Czytamy przed snem i po poludniu kazdy ma swoje 15-20 minut na czytanie, w przypadku synka oglądanie i nikt nikomu nie przeszkadza i on to bardxo lubi, bo potem opowiada mi obrazek po obrazu i wymyśla historie 😉

    OdpowiedzUsuń
  29. Na szczęście nie mam tego problemu! Córka czyta odkąd skończyła 6lat. Pochłania książki na potęgę, ma w tej chwili na swoim koncie około 600 tytułów, a obecnie czyta "Pralinkę" i jest zachwycona :) Polecamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko się cieszyć, że córa tak lubi czytać :)

      Usuń
  30. uwielbiam książki L.L.Montgomery i nawet teraz na stare lata do nich wracam ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Osobiście polecałabym również serię o Harrym Potterze. To od nich mając osiem lub dziewięć lat, zaczęłam czytać dłuższe książki (w odróżnieniu od krótkich opowiadań).

    http://that-little-fucker.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety moja córka nie znosi Pottera... szkoda, bo ja tę serię przeczytałam i mocno mnie wciągnęło :)

      Usuń
  32. Wprawdzie moja córka ma dopiero 4 lata i jeszcze nie potrafi czytać,tak od małego królują u nas książki. Ja jestem molem książkowym więc mam nadzieję, że moja córka odziedziczy zamiłowanie do książek po mamie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ma w domu taki dobry przykład, to na pewno :)

      Usuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger