druga córka? a to pech...

Jeśli dwoje dzieci, to tylko parka. Dziewczynka i chłopiec. Dlaczego? Właściwie to sama nie wiem. Bo tak jest fajnie. Jest równowaga w przyrodzie, balans i pełna harmonia. Róż i błękit. Lalki Barbie i karabiny. Tiulowe spódniczki i spodnie w spidermany. Jest córeczka tatusia i synek mamusi. Jing i jang. Idealny obrazek jak z reklamy proszku do prania. Mama, tata, córeczka i synek. I biały domek z ogródkiem w tle. I pies, złoty labrador koniecznie, bo w reklamach to najlepiej złote labradory, rozumiesz.


Kiedy 11 lat temu informowałam otoczenie o pierwszej ciąży, słyszałam zazwyczaj zwykłe "gratuluję". Znaleźli się tacy, którzy mówili: jezusmaria, nie poradzisz sobie, ale to temat na zupełnie osobny post ;) Nikt nie sugerował, że lepiej byłoby urodzić chłopca lub dziewczynkę. Nikt nie sypał kiepskimi żartami o kolejnym pmsie w domu, o wagonie podpasek podjeżdżających pod mój dom, o facecie strzelającym ślepakami, którego li i jedyną powinnością w życiu jest święte trio- posadzić drzewo, wybudować dom i spłodzić syna. Nikt nie klepał mnie pocieszająco po plecach, pochylając się nad wózkiem, mówiąc-" szkoda, ale nie martw się, następnym razem się uda". Dlaczego więc, do cholery, przy okazji pojawienia się na świecie drugiego dziecka te wszystkie chore zachowania spotykały/ją mnie nagminnie??


Kiedy dzieliłam się z otoczeniem informacją o drugiej ciąży, chwilę po "gratuluję" albo w niektórych przypadkach nawet przed "gratuluję", słyszałam- no to teraz to musi być chłopak! Jest już dziewczynka, więc to naturalne, że MUSI być chłopak, prawda? No bo jak to tak? Druga dziewczynka? Nie pasuje! Za nic nie pasuje do z góry narzuconego obrazka idealnej familii. Zupełnie jakby ludzie wiedzieli, że jeśli urodzę drugą dziewczynkę, to będzie to dla mnie porażka, mój mąż poczuje się mniej męski, a moje życie będzie niepełne. Niemal każdy życzył mi chłopca.


Muszę przyznać, że i ja przez chwilę wpadłam w ten chłopięcy szał. Miotałam się między półkami ze słodkimi mikro dresikami w samochodziki a zestawami Lego Ninjago, snując urocze wizje jak to junior wraz z panem mężem na podłodze w salonie budował będzie garaże, rozmawiając o męskich sprawach, bliżej nieokreślonych, rozumiesz. Ludzkie gadanie przyćmiło mi umiejętność logicznego myślenia i na krótką chwilę zapomniałam, że z dziewczynkami też można budować garaże, zabierać je na żużel i kopać piłkę- co też pan mąż czyni i jakoś nie dostrzegam u niego niezadowolenia z faktu posiadania trzech kobiet w domu. Wręcz przeciwnie. Na moje pytanie, czy nie wolałby syna, robi dziwną minę, coś pomiędzy o co ci kobieto chodzi a nie wymyślaj problemów. Wygląda na to, że to inni mają problem z płcią naszych dzieci, a nie my. Zabawne, co?


Wiesz co mnie w tym wszystkim najbardziej dziwi? Ten totalny brak zahamowań u połowy ludzkości. Byłam zszokowana, kiedy krótko po porodzie zatrzymywały mnie na ulicy sąsiadki, bliższe lub dalsze znajome, zaglądały do wózka i komentowały: oj, dziewczynka... nie udało się... szkoda... to kiedy chłopak?


Kobito, puknij się w czółko jedna z drugą, dopiero co poskładałam się po wielogodzinnym porodzie bez znieczulenia, cyckami szoruję po glebie, oczy trzymam ledwo otwarte, a ty mi tu o trzecim! To wyczucie, ta delikatność słonia, ta empatia level master... Może to ze mną jest coś nie tak, ale w życiu nie odważyłabym się skomentować płci nowo narodzonego dziecka. Zresztą innych rzeczy tez nie. Bo czy kolor oczu, włosów, kształt ust, waga, wzrost, imię nadane przez rodziców, w końcu płeć- czy to naprawdę wymaga jakiekolwiek komentarza ze strony postronnych osób?


Może będę miała kiedyś trzecie dziecko, a może nie. Może urodzę chłopca, a może trzecią córkę. Może pozwolę ci zajrzeć do wózka, a może pogonię na drzewo. Moja sprawa. Moje dzieci. Bycie mamą dwóch dziewczynek to super sprawa. Mówię ci. Nie czuję się niespełniona jako mama. Nie mam wrażenia, że coś mi umyka. Nie oglądam się z zazdrością na wózki, w których dumnie siedzą mali mężczyźni. Moje macierzyństwo jest pełne właśnie takie jakie jest.


Moje dziewczynki szaleją za sobą. Nie ma dnia, żeby starsza nie powtarzała młodszej jak bardzo ją kocha. Nie ma dnia, żeby młodsza nie piszczała z radości na widok starszej. W ogień za sobą skoczą. Wierzę, że tak im zostanie, że już zawsze będą trzymały siostrzaną sztamę.

23 komentarze:

  1. Tak trzymać! Nie wolno przejmować się komentarzami z zewnątrz. Każda z nas kocha i będzie kochać swoje dzieci bez względu na ich płeć. A inni jak sobie chcą mówić, to niech mówią. Ludziom nigdy nie dogodzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre podejście :) Zdrowe przede wszystkim :) Świetnie piszesz :) JR.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki fantastyczny wpis. Ja zazwyczaj słyszę tekst że babiniec. Mnie to strasznie wkurza. Co to kogo interesuje najważniejsze aby dziecko było zdrowe

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeeej, jak ja nie znoszę takich zachowań! Ludzie to muszą mieć naprawdę nudne i nieciekawe życie, skoro do tego stopnia interesują się cudzym. U nas jeden synek (adoptowany) i więcej dzieci nie planujemy - a co chwilę słyszymy pytania "kiedy drugie?" , "A może już najwyższy czas?", "a kiedy dziewczynka do pary?" Już mi to bokiem wychodzi - i nauczyłam się po prostu odpowiadać jakimiś ciętymi ripostami, po których rozmówca od razu zmienia temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się że tutaj trafiłam, cudnie piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Super napisane,naprawde szczere i z humorem 😊 pisz tak dalej 😊 pokazuje "problem" 😊 zapraszam do siebie troche inne tematy ale również życiowo 😊 www.zwnetrzakaretki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Chętnie do Ciebie zajrzę :)

      Usuń
  7. Dobrze napisane. Ciekawie i z humorem. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze napisane. Ciekawie i z humorem. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tam, takie to ludzkie gadanie. A ile się ludzi wtrynia i komentuje kiedy jest się w ciąży na przykład? A to, że na pewno będzie dziewczynka, bo dziewczynka zabiera mamie urodę, to jest fajne?Ludzie mają okropną tendencję do wpychania się z buciorami w nieswoje życie. Bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oraz do głośnego wyrażania opinii, nawet jeśli o tę opinię nikt ich nie prosił :) Racja.

      Usuń
  10. Nie przejmuj się - zawsze znajda cię tacy, co wiedzą "lepiej i więcej" niż matka.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger