noga!.

Pierwsze co następuje, to moja noga.

A potem długo, długo nic. Noga, kolano, orteza, bezruch, szlag mnie trafia... Czekanie aż będzie lepiej. Noga, noga, noga!! W tej mojej głowie milion myśli, zadań do zrobienia, postów do napisania. Słowa tłuką się jak głupie, tylko ja jakoś nie potrafię zebrać ich w sensowną całość. Noga, noga, noga. Boli, chrupie, wkurza. Stukam w klawiaturę wściekła jak Meserszmit na chwilę przed spuszczeniem bomby, skup się, skup się, pisz sensownie. Noga, noga, noga. Boli. Źle się przekręciłam, kurde blaszka, chrupnęło.

Zero we mnie cierpliwości, a miałam się ćwiczyć w niej przecież. Zero pokory jakiejś takiej życiowej. Noga!!! Nie umiem poprosić o pomoc. Zwykła prośba o zrobienie herbaty poprzedzona jest analizą czy jednak sama nie mogę pokulać się do kuchni i sobie zaparzyć. Głupia noga... Uziemiło mnie. Ściągnęło na glebę. Zaryłam dupskiem w żwir. Nie umiem być chora. Nie radzę sobie z byciem zależną od innych. Nie wyobrażam sobie, że kiedyś przyjdzie starość i będę musiała pogodzić się z codziennym niedomaganiem. Z zależnością od dzieci, wnuków, pielęgniarek w przytułku czy cholera wie gdzie jeszcze. Nie wyobrażam sobie, tfu tfu odpukać, choroby ciężkiej, która przykuje do łóżka. Wszystko mi się w środku skręca ze strachu przed brakiem wolności! Jedna z niewielu rzeczy na tym świecie, która mnie paraliżują ze strachu, to brak wolności, bycie zależną, zdaną na innych. Ja wiem, że pieprzę. Bo teraz mam 34 lata i męża, i rodziców, i dzieci, i mam kogo poprosić o pomoc, i do niedołężności mi daleko. Ale ten strach i głupie poczucie winy, kiedy proszę o herbatę. Wiesz, że ja zawsze zaczynam od 'przepraszam'? Bardzo cię przepraszam, wiem że jesteś zajęty, ale może ewentualnie mógłbyś zrobić mi herbatę? Noga, noga, noga. !!!!

Gdybym potrafiła się skupić, choć na chwil parę, napisałabym o tym, że roztocza na półce tańczą kankana z radości, że nikt ich z tej miejscówki nie wyciepał. Chłop się stara, ale chłop to chłop jednak. O tym, że codziennie jem pomidory z cebulą. O tym, że lata nie ma u nas tego lata i dzieciaki w polarowych bluzach chodzą. O tym, że zapisałam się na kurs fotografowania. O tym, że zrobiłam listę marzeń do spełnienia. O tym, że do mojego domu kolejna staroć z odzysku trafiła i cieszy moje serce bardzo, bardzo. O tym, że młodsza pięknie mówi do mnie mami i mnie wtedy serce topnieje jak Olaf przy kominku. O tym, że starsza za chwilę będzie prawie taka wysoka jak ja. O tym, że marzę o rowerze. Brązowo- białym z koszykiem wiklinowym. I o pikniku na polach. O tym, że przepłakałam cały wczorajszy dzień. O tym, że ten blog kłuje kogoś mocno w oczy i ja mam to w sumie w poważaniu. O tym, że wzięłabym plecak, do plecaka aparat zapakowała i ruszyła. O tym, że mam ochotę przeczytać Anię z Zielonego Wzgórza od początku całą serię po raz 34565443. O tym, że kocham męża mojego i klucha mi w gardle rośnie, kiedy wsiada w samochód i jedzie po pomidora, bo ja mam ochotę. Chociaż wkurza mnie przeogromnie (mąż. nie pomidor.) O tym, że potrzebuję nowej sukienki. Nie wiem jeszcze jakiej, ale czuję, że potrzebuję. O tym, że kocham porządek, ale od kilku lat go u mnie w domu nie było. O tym, że odkryłam świetne torby. Z korka, dasz wiarę?? O tym, że... nie, o tym jednak nie.

Napiszę, sobie uroczyście obiecuję, tylko ta noga. Noga!!!


A lipiec u nas taki

i taki

chociaż bywa też taki

14 komentarzy:

  1. Masz fajny styl, jakbym siedziała z tobą na kawie i cie słuchała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz - choć kontekst niewesoły, to i tak przedstawiony w taki sposób , że uśmiecham się pod nosem :) U nas lipiec podobny - więc nam obu (oraz Twojej nodze) życzę więcej słońca i ciepełka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny post. Niby smutny, a wesoły. :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od kiedy nauczyłam się prosić o pomoc żyje mi się dużo lepiej. Chociaż kiedyś miałam z tym duży problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się muszę dopiero tego nauczyć :)

      Usuń
  5. Raju współczuje, lipiec u nas też deszczowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fatalnie zaczęły się wakacje w tym roku, ciągle pada :/

      Usuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger