gdyby jutro miało mnie zabraknąć.

Gdyby jutro miało mnie zabraknąć. Gdybym jutro przestała istnieć. Gdyby to był ostatni mój dzień. Ostatni poranek. Ostatnie promienie słońca padające na moją twarz. Ostatni wspólny posiłek z rodziną. Ostatnie spojrzenie na buzie umorusane pomidorowym sosem. Ostatnie "spuść łokcie ze stołu". Ostatnia przeczytana kartka w książce. Ostatnie umycie zębów. Ostatnie "dobranoc, kocham cię najbardziej na świecie". Ostatni spokojny sen. Gdyby jutro miało mnie zabraknąć. Gdyby jutra miało już nie być. Gdybym jutro rano nie otworzyła oczu. Gdyby...

To co by było?

Co by było?

Każdego dnia pozwalam sobie na wiele. Na zbyt wiele. Odpuszczam sobie. Macham ręką od niechcenia. Wzruszam ramionami. Zachowuję się, jakbym miała dożyć co najmniej setki. Jakbym była niezniszczalna. Zrobiona ze stali. Nieśmiertelna. Jakby czas, który został mi dany, nigdy nie miał się skończyć. Jakby piasek przesypujący się w klepsydrze odnawiał się na pstryknięcie palcami. Zapominam, że wszystko jest dane na chwilę. Wszystko jest policzone. Każdy z nas ma swoją pulę godzin do przeżycia. Mam i ja. Ani jednej godziny więcej, choćby nie wiem jak hardym i pewnym siebie się było. Można szarpać się z losem i wściekać na cały świat, ale kiedy piasek w klepsydrze się przesypie, na nic będzie ta cała buta...

A ja przecież mam tę pewność, że jutro będę. Nawet nie przyjdzie mi do głowy, że może być inaczej. No jak to... Tyle mam jeszcze do zrobienia. Tyle do przeżycia. Tyle fascynujących projektów przede mną. Tyle miejsc do zobaczenia. Tyle zdjęć do zrobienia. Tyle książek do przeczytania. Tyle słów do powiedzenia. Tyle uśmiechów do rozdania. Tyle ludzi do kochania. Tyle dni przede mną.

A gdyby tak...

Jutra miało nie być?

Gdyby jutro miał się skończyć świat.

Po cichutku. Bez fanfar. Bez grzmotów. Bez trzęsienia ziemi. Bez chórów anielskich stąpających  z nieba. Bez sądu ostatecznego. Bez piekła. I bez nieba też. Bez rozgłosu tak zupełnie. Skończył by się mój świat. Gdybym jutro nie podniosła głowy z poduszki.

Czy dzisiaj żyłabym tak, jakbym miała żyć wiecznie? Czy żyłabym tak, jakbym miała jeszcze dużo czasu na życie? Czy obraziłabym się na Niego za to, że nie odczytał moich myśli i nie odzywałabym się przez całe przedpołudnie? Czy odepchnęłabym jego dłonie, które próbowały mnie przeprosić? Czy rzucałabym wściekła klockami, bo córka znowu zostawiła bałagan w pokoju, mimo moich próśb? Czy kazałabym jej czymś się samej zająć, zamiast usiąść obok niej na podłodze? Czy chodziłabym po domu z ponurą miną i kąsała wszystkich jak osa, bo młodsza od rana marudzi i popłakuje, a ja nie wiem o co jej chodzi? Czy obwiniałabym siebie, że jestem beznadziejną matką? Czy denerwowałabym się, że te zdjęcia to wszystkim innym takie piękne wychodzą, tylko nie mnie? Czy nie mogłabym zasnąć przez obcego mi człowieka, który pojawił się w moim życiu na chwilę i zmieszał z błotem? Czy walczyłabym w walce, która nie jest moją walką? Czy ta walka nie byłaby najgorszą z możliwych opcji na wykorzystanie mojego ostatniego dnia?

Gdyby jutro miał się skończyć świat.

Czy bym odpuściła sobie dzisiejszy dzień? Czy pomyślałabym- jutro będzie lepiej? Jutro to naprawię? Jutro powiem "kocham, przepraszam i dziękuję"? Jutro. Dzisiaj sobie odpuszczam. Za to jutro podbiję świat. Czy bym tak zrobiła?

Bo przecież jutro już nie powiedziałabym Mu, że jest moją brakującą połówką jabłka i nawet jeśli czasami znajduję robaka, to nie ma to żadnego znaczenia. Jutro nie pocałowałabym na dobranoc pucołowatych policzków młodszej córki. Nie usłyszałabym jej "mami" i nie poczuła lepkich od czekolady rączek na mojej szyi. Nie naciągnęłabym jej skarpetek na machające stópki. Nie wstałabym w nocy, żeby podnieść z podłogi koc, które z siebie zrzuciła. Nie powiedziałabym starszej, że jest najlepszym, co mnie w życiu spotkało i te klocki porozrzucane po całej podłodze nie mają najmniejszego znaczenia. Jutro nie uchwyciłabym w mój niedoskonały kadr żadnej z chwil. Nie powiedziałabym moim rodzicom, że dziękuję, że to dzięki wam to wszystko.

Gdyby jutro miał się skończyć świat. Gdybym wiedziała, że jutro mnie zabraknie.

Dzisiejszy dzień stałby się najpiękniej przeżytym dniem ze wszystkim moich dni.

 "Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się, kiedy uświadomi sobie, że ma jedno"- Konfucjusz.

28 komentarzy:

  1. Nie wiem kobieto skąd się wziełaś, ale czekam na twoją książkę. Będę jej pierwszym czytelnikiem. Dziękuje za ten post. Cudowny. J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za taki piękny komentarz :)

      Usuń
  2. Dlatego chcę dziś zrobić wszystko <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś działam głównie z myślą o przyszłości, to był naturalny proces stabilizowania swojego miejsca na ziemi, zasobów finansowych, warunków do rozwijania pasji, ale później szybko wskoczyłam w tryb doceniania zwykłej codzienności, życia tu i teraz. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy bierze nas na takie przemyślenia każdy twierdzi, że przeżyłby ostatni dzień na całego. A na co dzień i tak żyjemy nie zwracając uwagi na tak ważne, drobne rzeczy, które nadają życiu sens. Fajnie by było to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie to by bardzo przerażało, że jutro już mnie nie będzie.... Chyba wolałabym nie wiedzieć :]
    Pozdrawiam :] Martyna z Wpuszczona w maliny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sama nie wiem czy wiedzieć i mieć szansę się pożegnać, czy nie wiedzieć i się nie martwić ;)

      Usuń
  6. Życie szybciej przemija niż nam się wydaje, twój tekst jest bardzo dobry. Zastanów się nad tym, czy nie chciałabyś książki napisać. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka to moje wielkie marzenie, może kiedyś :) Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Pięknie napisane. Chyba każdy dzień powinno się tak przeżywać jak gdyby miał być ostatnim. Ale miedzy powinno się, a zrealizowaniem tego jest długa droga. :)

    Pozdrawiam!
    kwiatki-wariatka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę, potem zabrać się za realizację :)

      Usuń
  8. A skąd wiesz, że Twoje jutro nastanie? Oczywiście, życzę Ci jak najlepiej. Ale nie mamy przecież tej pewności. Dlatego nie warto odkładać na potem - lepiej żyć tu i teraz, i cieszyć każdą chwilą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem właśnie. I o tym jest ten post. :)

      Usuń
  9. jejku cudownie piszesz ;* musimy swoje życie wykorzystywać jak tylko się da, trzeba korzystać z każdej chwili ;)
    pozdrawiam cieplutko xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zgadzam się z Tobą w 100% :)

      Usuń
  10. Piszesz niesamowicie!

    Trzymam kciuki za dalszy rozwój, pozdrawiam!
    http://sunreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. wow, dużo się napisałaś, mądry post!
    Buziaki♥
    http://rikaa-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger