dla nich.

Ja dla nich wszystko. Gwiazdkę z nieba. Ciepłe sweterki na jesień. Wygodne buty. Wytarte nosy. Równo poukładane zabawki. Kolorowe spinki do włosów. Chleb z odciętymi skórkami na śniadanie. Moją miłość. Oddanie. Zmęczenie po nieprzespanej nocy. Tęsknotę, kiedy ich nie ma obok mnie. Łzy bezsilności, kiedy sobie nie radzę. Moją złość, kiedy nie jestem wystarczająco. Mój czas co do ostatniej sekundy. Moje wyciągnięte dłonie. Ramiona po jednym dla każdej. To oczywiste, że najpierw. Że poza kolejnością. Poza wszystkimi innymi. Na samiuteńkim początku. Dwa numery jeden. Zanim odejdę. Zanim pójdę przed siebie. Zanim wyjdę z domu po mleko do kawy, upewnię się dziesięć razy, czy mają ciepłą zupę na stole. Zatemperowane kredki do szkoły. Oczy bez łez. Sernik bez rodzynek. Czy mają wszystko. Wszystko co ważne.
Ale teraz ja. Teraz o mnie będzie. Codziennie przychodzi ten jeden moment. Codziennie, choćbym nie wiem jak się starała, żeby nie przyszedł. Moment, w którym zapominam. Że też tutaj jestem. Między tym wszystkim. Między nimi dwiema. Między mężem a moimi rodzicami. Między słowami. Między łzami. Kłótniami. Podniesionymi głosami. Między misiem a lalką. Między kuchnią a pokojem. Między urodzinami dzieci a Bożym Narodzeniem. Wtorkiem a środą. Sandałkami na lato a kaloszami na jesień. Między jednym rachunkiem a drugim. Między obiadem a kolacją. Między wizytą u dentysta a bilansem dwulatka. Między zdartym kolanem a ugryzieniem komara. Między innymi.

To jest takie łatwe. Nie myśleć o sobie. Odłożyć siebie na później. Odstawić na półkę. Odwiesić na kołek. Zapomnieć. Na chwilę. Na moment. Na zawsze. Omijać wzrokiem swoje odbicie w lustrze. Nie rozmawiać ze sobą. Nie zadawać żadnych pytań. Nie słuchać siebie. Zacisnąć powieki. Zasłonić rękami uszy. Związać ciasno włosy. Spiłować krótko paznokcie. Zetrzeć z ust czerwoną szminkę. Założyć dres. Tak jest wygodniej. Zapomnieć o sobie, pamiętając o wszystkich.

Nie pamiętać, mimo że lubiło się tyle cudownych wielkich drobiazgów. Wyjście do kina na najpóźniejszy seans. Samotny weekend w hotelu nad morzem. Jazda pociągiem bez celu. Kawa na tarasie. Wieczorny thriller na polsacie i poranna telewizja śniadaniowa. Domowa pizza z rukolą. Puzzle z miliona kawałków. Wycieczka za miasto. Naleśniki z lodami w knajpie. Świece pachnące cynamonem i pomarańczą. Wino. Babskie spotkania. Scrable. Kąpiele w pianie. Muzyka. Flirt i motyle w brzuchu. Szpilki. Krótka sukienka.

Od jutra... od dzisiaj przypomnę sobie o sobie. O tym wszystkim, co odwieszone na kołku. O tym, co zakurzone na półce stoi. Otrzepię z kurzu siebie. Przypomnę sobie to wszystko, co sprawia mi radość, napędza i sprawia, że latam. Obiecuję. Bo ja nie tylko dla siebie odnajdę samą siebie. Dla nich też. Przede wszystkim dla nich. Żeby widziały. Żeby wiedziały. Żeby się nauczyły. Żebym zdążyła im pokazać. Żeby wracać do nich codziennie szczęśliwszą.

Ja dla nich. Mój czas, moją przyszłość, marzenia i plany. Szczęśliwą mamę. Ja dla nich wszystko.




22 komentarze:

  1. No ryczę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to są dobre łzy jednak :)

      Usuń
  2. Przepiękny post, cudowanie napisane!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega post, za szkoda że nie jest dłuższy .

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś Matką, ale też kobietą. Mam nadzieję, że chociaż w pisaniu odnajdujesz swoją bezpieczną przystań na oddech. Na siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, pisanie to wielki oddech dla mnie.

      Usuń
  5. Uwielbiam takie pisanie! z serca, lekkie, dające do myślenia. Pozdrawiam i trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne :)

    grlfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejusiu, bardzo klimatyczny post! Naprawdę, wzruszający!:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Każda mama powinna to sobie wydrukować i powiesić na lodówce. Niestety - zbyt często zapominamy o sobie, a przecież nie jesteśmy tylko matkami, żonami i kurami domowymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. W monecie, kiedy rodzą się dzieci, my schodzimy na dalszy plan. I tojest ok, ale do pewnego czasu.

      Usuń
  9. Widać, ze jesteś cudowną i wyjątkową mamą. Oby takich kobiet było więcej. Dużo miłości!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger