copywriting subiektywnie.

* Tekst powstał dla portalu polki.pl.



Copywriting dla kobiet- krótki przewodnik.

    Ktoś kiedyś mi powiedział, że taka praca to żadna praca. Przecież nie wstaję o 5 rano, żeby na 7 dojechać do biura. Nie wkładam czarnej garsonki ani wysokich szpilek i nie czeszę włosów w koczek. Nie pakuję jedzenia w małe pudełeczka, żeby w czasie przerwy na lunch wymienić z koleżanką przepisy na kaszę bulgur. Nie biegnę po pracy z obłędem w oczach po dzieci do szkół i przedszkoli i nie marzę o sobocie, żeby się wreszcie wyspać. Nie robię tego wszystkiego, więc co ja wiem o prawdziwej pracy. Zdarzają się i tacy, którzy uśmiechają się pod nosem z pobłażliwym politowaniem, kiedy mówię, że pracuję jako copywriter. Że jako kto, przepraszam? Dasz wiarę, że jedna z moich znajomych myślała, że copywriting to nielegalne kopiowanie treści z netu?? Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto w Polsce słyszał o copywritingu. Dzisiaj ta dziedzina dość prężnie się rozrasta.

 Jak to się stało, że zostałam copywriterem?

    Nie planowałam tego. Kilka lat pracowałam w lokalnych gazetach na przeróżnych stanowiskach. Zaliczyłam posadę gońca, czym wyrobiłam sobie nieliche kontakty we wszystkich możliwych urzędach w moim mieście- co też przydało się, kiedy awansowałam na stanowisko researchera. Google do dzisiaj nie ma przede mną tajemnic, znajdę wszystko i dotrę wszędzie- to akurat przydaję się bardzo w mojej obecnej działalności. Później robiłam to, co lubię robić najbardziej, czyli pisałam. Jednak zmienił się właściciel gazety, a co za tym idzie zmiany dotknęły każdy szczebel redakcyjny. Poleciałam, w ramach szeroko pojętych cięć kosztów. Najpierw był dół, potem intensywne szukanie pracy, jednak albo nie chcieli mnie tam, gdzie ja chciałam pracować, albo chcieli mnie, ale ja nie chciałam, wiesz jak to jest. Ktoś zaproponował mi korektę pracy magisterskiej, wyszło ok, więc ta osoba poleciła mnie drugiej osobie. Ta też była zadowolona i tak poszło. Reakcja łańcuchowa, wiesz. Zaczynałam od drobnicy; jakieś korekty, krótkie teksty reklamowe, precle, których nienawidzę po dziś dzień ;) Dzisiaj zajmuję się właściwie wszystkim, co ma związek ze słowem pisanym. Artykuły do babskich portali, teksty na blogi (nie tylko na swój ;) ), e-booki, korekty, opowiadania, bajki, teksty sprzedażowe..... Jestem freelancerem, to znaczy, że nie mam stałej umowy o pracę, realizuję projekty na zlecenie.


Kto to właściwie jest copywriter?

    Ciężko znaleźć polski zamiennik słowa copywriter. Dziennikarz nie, pisarz nie... Może tekściarz? Jakoś dziwnie brzmi, ale niech będzie. Powiedzmy, że jest to osoba, która zawodowo zajmuje się słowem pisanym. Copywriter jest autorem tekstów reklamowych wykorzystywanych w prasie, radiu i tv, na bilboardach i ulotkach, ale nie tylko- to zazwyczaj on jest autorem spamu reklamowego, który zawala Ci skrzynkę ;) Jeśli chcesz zostać właścicielem poczytnego bloga, ale za chiny ludowe nie umiesz pisać, możesz wynająć sobie tekściarza, który jako ghost writter będzie pisał za Ciebie teksty. Tak samo jest z e-bookami, książkami czy opowiadaniami dla dzieci/ dorosłych. Copywriter napisze to wszystko za Ciebie, a potem sprzeda Ci prawa autorskie- za odpowiednią sumę oczywiście :)

Czy copywriter i freelancer to to samo?

    Nie.  Freelancer to według wielu osób ktoś, kto zaczyna pracę w południe i przesiaduje w kawiarni ;) A tak poważnie, freelancer to osoba, która nie posiada stałej umowy o pracę na czas nieokreślony, a wykonuje pracę na czasową umowę o dzieło/ zlecenie. Jest wolnym strzelcem, czyli sam decyduje czy wchodzi w daną robotę, czy odpuszcza. Freelance może dotyczyć wielu dziedzin, nie tylko copywritingu. Możesz być freelancerem szyjącym zabawki dla dzieci, możesz być freelancerem tworzącym muzykę lub freelancerem ilustrującym komiksy. Wreszcie możesz być freelancerem zajmującym się copywritingiem, ale możesz również być copywriterem z podpisaną umową na stałe, chociaż ja osobiście o takich nie słyszałam ;)

Jakie cechy oraz umiejętności trzeba mieć, żeby zostać copywriterem?

    Mówią, że to "coś" trzeba po prostu mieć. Mówią, że nie nauczysz się zawodu i że jeśli nie masz tej iskry, to sobie nie poradzisz. Fakt. Jeśli nie masz talentu literackiego, jeśli nie potrafisz bawić się słowem, jeśli sadzisz błąd na błędzie, a interpunkcję masz w głębokim poważaniu- jesteś spalony już na starcie. Na pewno studia polonistyczne lub dziennikarskie dają niezłą podstawę, ale i bez nich możesz być świetnym tekściarzem. Najlepszą szkołą jest praktyka, ciągła praca i uczenie się na własnych błędach. Niezbędna jest wiedza z zakresu reklamy i marketingu, jak również podstawy psychologii reklamy i zachowań klientów. Spokojnie, nie musisz od razu kończyć kilku kierunków studiów, na rynku jest teraz cała masa książek czy też blogów traktujących o ww zagadnieniach- czytaj, ucz się, rób notatki i pisz, pisz, pisz... Copywriter spędza często długie godziny nad kartką papieru lub/i laptopem, więc cierpliwość, kreatywność i pomysłowość bardzo się liczą. Pamiętaj, że nikt nie zechce pracować z rutyniarzem, który to samo proponuje każdemu klientowi. Bądź na bieżąco; jeśli chcesz być najlepszy musisz wiedzieć co w trawie piszczy, podpatrywać różne środowiska, znać żargon jakim posługują się młodzi japiszoni, a jakim siostry zakonne, bo nigdy nie wiesz kto stanie się Twoją grupą docelową. Może przyjdzie Ci pisać tekst reklamujący materiał na habity? Who knows.

Ile zarabia copywriter?

    O i tu dochodzimy do ściany. Jak ognia unikam podawania nawet przykładowych widełek cenowych. Tak samo zresztą, kiedy zgłasza się do mnie klient z pytaniem- Droga pani, za ile strona tekstu? Zawsze wtedy zapraszam do indywidualnej wyceny zlecenia. Teksty mogą być tak różne, że wycena waha się od 10zł do kilku setek za całość. Chociaż znam takich, co to i 1000zł inkasują za tekst, ale to masterzy i mnie do nich jeszcze daleeeeeko... Wszystko zależy od tego, czy chodzi nam tu o wysokiej jakości content marketingowy, tekst ekspercki, poradnikowy, niosący wartość dla czytelnika, czy raczej lekkie teksty preclowe, zapleczowe, pisane wyłącznie pod SEO, takie które możesz stworzyć jednym okiem oglądając "M jak miłość", drugim okiem czytając książkę, trzecim okiem doglądając dziecka, a one i tak będą ok. Taka specyfikacja jest jednak wciąż zbyt mało szczegółowa, bo jeśli komuś brakuje dobrego tekstu na bloga parentingowego (z całym szacunkiem), to cena za taki tekst może być nieporównywalnie niska do ceny tekstu branżowego, np. z dziedziny materiałoznawstwa - żeby nie był za łatwo.


Ok, chcę zostać copywriterem, jak zacząć?

    Od nauki. Tak jak pisałam wcześniej przejrzyj kilka blogów traktujących o copywritingu (np. mój hłe hłe ;) ), przeczytaj kilka książek z zakresu marketingu i psychologii reklamy. Stwórz kilka przykładowych tekstów, żebyś miała co pokazać potencjalnemu klientowi- z doświadczenia wiem, że prawie zawsze pytają o portfolio. Nie polecam zaczynać z wysokiego C, czyli od zakładania działalności gospodarczej, to zostaw na później, bo koszty prowadzenia firmy zjedzą Cię do ostatniego okruszka. Przekroczą na początku Twoje przychody mówiąc krótko. W internecie pełno jest stron, na których można podłapać zlecenia typu- korekta pracy, korekta artykułu, post na bloga, precle itd. Wpisz w Google, nie będę tu reklamy uskuteczniała ;) Zacznij od drobnicy, żeby nabrać doświadczenia, a potem heja! wypłyń na szerokie wody! Dobra, poniosło mnie, może najpierw wypłyń na facebook'a i ogłoś wśród znajomych, że piszesz teksty, dołącz do tekściarskich grup i, co najważniejsze, bądź świadoma, że żeby zarabiać kilka setek na artykule, musisz zacząć od 10 złotych ;)

Jakie są plusy i minusy pracy zdalnej/ na własny rachunek?

Plusy:

+ masz nienormowany czas pracy, sama decydujesz czy chcesz pracować o 5 rano, o 12 w południe, czy o 23 w nocy; sama decydujesz czy pracujesz 24h na dobę, czy dziś odpuszczasz i jedziesz na wieś
+ nie masz nad sobą szefa despoty, na widok którego żołądek tańczy polkę galopkę a ręce latają jak w delirce, sama sobie jesteś sterem i okrętem
+ komfort psychiczny matki polki pracującej, czyli nie musisz kombinować skąd wziąć do diaska kolejne L4, nie musisz tłumaczyć się, że znowu nie będzie Cię w pracy, bo dziecko chore
+ wyjmiesz tyle, ile włożysz, tzn. że tylko od Ciebie zależy ile zarobisz; możesz wziąć 10 zleceń naraz (powodzenia ;) i zarobić łohoho i jeszcze więcej, a możesz przyjąć tylko jedno i zarobić mniej. Ty decydujesz.
+ możesz pracować z maseczką na buzi a'la żona Shreka i nic nikomu do tego, możesz zakładać do roboty ulubione dresy i robić przerwę na kawę, kiedy tylko chcesz
+ jesteś panią swojego czasu, dysponujesz nim wedle Twojego uznania

Minusy:

- nienormowany czas pracy może stać się Twoim przekleństwem; masz wrażenie, że do oddania zlecenia jest jeszcze tyyyle czasu, że zdążysz, że dzisiaj nie będziesz pracować, jutro też nie, bo przecież ogarniesz.... i nagle okazuje się, że jutro masz deadline, a tekst nie gotowy- przerabiałam, odrobiłam lekcję, już tak nie robię ;)
- sama sobie jesteś szefem, a to znaczy że musisz być w cholerę zorganizowana, skupiona na zleceniu i sumienna, bo nikt nie będzie Ci o niczym przypominał, a ewentualne cięgi zbierzesz Ty i tylko Ty
- brak komfortu psychicznego matki polki.... dziecko chore, nieodkładalne totalnie, uwieszone maminej szyi, a Ty masz przecież robotę, terminy gonią; albo gorzej- Ty chora! gorączka 40 stopni, ale pracować trzeba, bo zleceniodawcę guzik obchodzi, że zdychasz- absolutny brak L4 w tej robocie...
- zarobisz tyle, na ile zapracujesz, a to znaczy, że nie wiesz ile dokładnie cyferek zasili Twoje konto na koniec miesiąca; nie masz stałej pensji, która regularnie wpada do kieszenie; czasami zarobisz tyle, że starczy na 3 miesiące życia, a czasami musisz pożyczyć od rodziców...

I co, wchodzisz w to? :)

6 komentarzy:

Copyright © 2016 Anika Pietruszko | blog. , Blogger